04/10/2026
Emocje z czwartkowego otwarcia opadły, to teraz można coś na spokojnie dodać :)
Jest, wisi i nie spadło (póki co)✂️
I nawet jest co poczytać poniżej 🫣
Od czego zacząć, może od początku (lub końca?). Dlaczego powstało to co powstało. Dlaczego drogi czytający/czytająca ten tekst widzisz to co widzisz. Czasami ten tekst może być bez ładu i składu, ot takie wolne myśli, za co z góry przepraszam (choć będę starał się żeby był on w miarę czytelny). Całkiem możliwe, że będę skakał po tematach, ale to okaże się po napisaniu tekstu.
CałoKształt - sztuka (s)tworzenia. Wystawa instalacyjna – nie jest podsumowaniem (jak można by wnioskować z encyklopedycznej definicji) dorobku artystycznego obejmujący wszystkie moje dzieła. Jest to raczej pewnego rodzaju próba aktywizacji twórczej oraz odpowiedzi na różne pytania.
Jednym z powodów zrealizowania tego "projektu" było poszukiwanie. Przede wszystkim poszukiwanie sposobu na wykorzystanie zmagazynowanych w wielu pudłach, pudełkach, pudełeczkach wyciętych papierowych kawałków. Papierowy kolaż ma to do siebie, że sam sobie muszę stworzyć "Farbę". Nie pójdę do sklepu i nie kupię konkretnych elementów w danym kolorze. Przy pomocy nożyczek, nożyków, wydzierania muszę je sam z tych kartek wydobyć. Przez lata gromadzone wycinki, składowane w prawie każdej wolnej przestrzeni. Jak to dobrze, że fazę gromadzę każdy napotkany papier mam już za sobą (teraz jestem bardziej wybredny co do jakości papieru, a i miejsca też jakby nie przybywa). Choć w dalszym ciągu jest tego masa. Magazyny modowe, ksiażki kucharskie, katalogi kosmetyczne, wszelkiego rodzaju ulotki i uloteczki itd. Wszystko to (a przynajmniej większość) skrzętnie poukładane w pudłach po bananach, czeka na swój czas. Najwięcej miejsca zajmują tzw. TŁA. Większe papierowe elementy, które często grają drugoplanową (ale jakże ważną) rolę w procesie powstawania kolażu.
Równie ważne przy tworzeniu tego wydarzenia było szukanie pomysłu na siebie. Odpowiedzi na pytania: Po co? Dlaczego? Czy to co robię ma w ogóle jeszcze jakiś głębszy sens czy jednak dać sobie spokój? Czy to co robię sprawia mi radość czy raczej ból? Czy warto stworzyć coś zupełnie nowego czy raczej pracować na już wypracowanych schematach, tematach i technikach? Czy i jak to co kiedyś było ucieczką od szarej i ciężkiej codzienności, teraz gdy rzeczywistość jest mniej obciążająca psychicznie, może dalej działać w ten sam sposób?
W pewnym momencie pracy twórczej może (ale nie musi) nastąpić zmiana sposobu myślenia. I zawsze jest to kwestia indywidualna. Teraz jestem innym człowiekiem, na innym etapie życia niż jeszcze te parę lat temu. I myślę, że w pewnym sensie widać to również w moich pracach. Choć dalej twierdzę, że najbardziej relaksacyjną częścią kolażowania jest wycinanie. Skupianie się wycinanym kształcie.
Ale przychodzi taki moment, że chce się jednak z tych wyciętych elementów coś zrobić. I tu pojawiają się małe schody. Ponieważ często najlepsze, najbardziej satysfakcjonujące projekty, dzieła to te, które istnieją tylko w głowie. Nie pojawiły się w wersji fizycznej, namacalnej. Niestety mam taką przypadłość, że to co już stworzę było jak najbardziej perfekcyjne. A wiedząc, że tak się nie uda zrobić to pomysł, praca już na tym etapie jest na straconej pozycji i finalnie nie powstaje.
CałoKształt jako tytuł odnosić ma się również do całości włożonej pracy. Osoba oglądająca widzi tylko i wyłącznie gotowe dzieło czyli efekt finalny całości. Całą resztę, czyli jakieś powiedzmy 98%, widzi tylko twórca. Jest idea, pomysł, powód dlaczego chce się coś stworzyć. Poźniej, lub jednocześnie z ideą trzeba pomyśleć o materiałach, z których ma zostać ta praca wykonana. Pojawia się pytanie czy i gdzie można będzie zaprezentować. Ważna jest skala i kontekst miejsca. Ważny, choćnie zawsze najważniejszy jest Temat. Osobiście lubię tworzyć w myśl tzw. sztuki site-specific. Na ogół robię na odwrót niż się powinno robić. Najpierw miejsce, plakat, zaproszenia, aranżacja przestrzeni wystawienniczej itd, a dopiero później, często na samym końcu dzieło, której teoretycznie powinno być przed tym wszystkim.
Każdy ma jakieś przyzwyczajenia, specyficzne upodobania, które ułatwiają proces twórczy. W moim przypadku jest to szeroko otwarte okno (o co niestety ciężko w miesiącach chłodniejszych), muzyka miła dla ucha, dobrze doświetlone pomieszczenie, w którym wykonuję pracę oraz co w sumie najważniejsze, stały nielimitowany dostęp do KAWY. W tym czasie bardziej niż zazwyczaj w moich żyłach zamiast krwi płynie ten brązowo gorzki napój. Przestrzeń wokół mnie zamienia się wówczas w papierowy chaos, wszystko leży wszędzie, ale to ułatwia mi pracę. Temu procesowi towarzyszy całe spektrum emocji. Od miłości do nienawiści. Smutek i rozpacz funkcjonują na równi z euforią i zadowoleniem. To wszystko zależy od danego momentu, nie da się tego łatwo wytłumaczyć.
Sporą motywację do pracy daje zbliżający się nieubłaganie termin oddania czy prezentacji. Działa pobudzająco na kreatywność i pozwala na odrzucenie zbędnych rzeczy, które mogłyby niepotrzebne, zbyteczne. A Najlepsze pomysły wpadają do głowy w najmniej spodziewanych momentach, wtedy gdy nie trzeba myśleć o rozwiązywaniu bieżących problemów. Na przykład w trakcie drogi do lub z pracy.
I to chyba na ten moment wszystko. Na pewno o czymś zapomniałem, ale to napiszę następnym razem.
Dziękuję wszystkim za miłe przyjęcie nowego projektu, za obecnosc na otwarciu.
Do końca października CałoKształt do obejrzenia w Małej Sali plastycznej, w koziańskim Pałacu Czeczów.
Współorganizatorem wystawy jest Dom Kultury w Kozach
Q