NASZ Marynin

NASZ Marynin W latach 1975–1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa chełmskiego. Wieś jest sołectwem w gminie Siedliszcze.

Według Narodowego Spisu Powszechnego (III 2011 r.) liczyła 233 mieszkańców i była dziewiątą co do wielkości miejscowością gminy. Marynin to wieś w Polsce, należąca do gminy Siedliszcze w województwie lubelskim, powiecie chełmskim. Leży przy drodze krajowej nr 12, około 18 km na zachód od Chełma, i jest sołectwem gminy

Szkoła w Siedliszczu – około 1935 rokuDziś wracam do pięknej, przedwojennej fotografii związanej ze szkołą w Siedliszczu...
14/05/2026

Szkoła w Siedliszczu – około 1935 roku

Dziś wracam do pięknej, przedwojennej fotografii związanej ze szkołą w Siedliszczu. Zdjęcie pochodzi prawdopodobnie z około 1935 roku i przedstawia dużą grupę uczniów wraz z osobami dorosłymi.

Dzięki uzupełnionemu opisowi wiemy już więcej o kilku osobach widocznych na tej fotografii. W drugim rzędzie, druga od lewej, znajduje się pani Domicela Szwed. Tuż pod nią siedzi Alfreda Grzesiuk. Na dole, przy kartce, po prawej stronie leży – o ile pamięć nie zawodzi – Czesław Oleszczuk.Wśród osób wskazanych na fotografii pojawiają się również, jeszcze bez stuprocentowej pewności, siostry w marynarskich kołnierzach: Łucja Łaźniczka – po mężu – oraz Stanisława Mazur – po mężu. Obie mieszkały w Dobromyśli. Na górze, w białej koszuli, najprawdopodobniej znajduje się pan Kiciński, być może Marian Kiciński, a obok z prawej strony rozpoznawany jest również pan Dudek. Dwie dziewczynki siedzące nad kartką to Ryfka i Dwojra znane tylko z imion.
To niezwykłe, jak jedno zdjęcie potrafi uruchomić pamięć. Najpierw widzimy tylko grupę uczniów sprzed wielu lat, a potem – dzięki Państwa dopowiedzeniom – zaczynają wracać imiona, nazwiska, miejsca zamieszkania, pokrewieństwa i całe historie.

Jestem naprawdę najszczęśliwszą osobą na świecie, że obdarzacie mnie takim zaufaniem. Dziękuję za to, że przesyłacie mi rodzinne fotografie, pozwalacie gromadzić tak piękne archiwum i dzielicie się swoimi wspomnieniami. To ogromny dar dla naszej lokalnej pamięci.
Jeżeli ktoś rozpoznaje kolejne osoby albo może potwierdzić już wskazane nazwiska – bardzo proszę o komentarz. Każda informacja jest ważna, bo dzięki niej wspólnie ocalamy od zapomnienia historię Siedliszcza, Marynina, Dobromyśli i naszych rodzin.

Czy wiedzieliście, że na przełomie XIX i XX wieku między Siedliszczem a Maryninem miała funkcjonować folwarczna kolejka ...
27/04/2026

Czy wiedzieliście, że na przełomie XIX i XX wieku między Siedliszczem a Maryninem miała funkcjonować folwarczna kolejka wąskotorowa?

Nie była to kolej taka, jaką wyobrażamy sobie dziś — z parowozem, stacją i peronem. Według zachowanych informacji była to prosta, gospodarska linia, po której poruszały się niewielkie wagoniki ciągnięte przez konie. Służyła przede wszystkim majątkowi ziemskiemu i codziennej pracy folwarku.

Jej trasa miała prowadzić od zabudowań dworskich i gorzelni w Siedliszczu w stronę folwarku Marynin. Wagonikami przewożono surowce potrzebne do produkcji w gorzelni, a w drugą stronę — do Marynina — trafiał m.in. wywar przeznaczony dla krów. Tak wspominał to Ludwik Mączka: od gorzelni do folwarku w Maryninie biegła kolejka wąskotorowa, którą wożono surowiec do wyrobu wódki, a do Marynina wywar dla krów.

Linia miała mieć około 2 km długości i prowadzić przez pola uprawne. W okolicach kurhanu powstańców styczniowych przecinała dawny gościniec z Chełma do Lublina. Można sobie wyobrazić ten widok: otwarte pola, zabudowania folwarczne, konie powoli ciągnące wagoniki po wąskim torze i codzienny rytm pracy dawnego majątku.

Dziś po tej kolejce nie widać już śladu. Nie zachowały się fotografie ani dokładne plany, ale jej przebieg można odnaleźć na dawnych mapach. To niewielki, a bardzo ciekawy fragment historii Marynina — przypomnienie, że nasza miejscowość była kiedyś częścią większego folwarcznego organizmu, w którym każda droga, każdy budynek i każdy transport miały swoje praktyczne znaczenie.

Może ktoś z Państwa słyszał rodzinne opowieści o tej kolejce? Może starsi mieszkańcy wspominali jeszcze miejsce, którędy biegła? Każda taka informacja może pomóc odtworzyć kolejny fragment historii Marynina.

Oto pierwsza z fotografii która do chwili obecnej była bezimienna. Dzięki opisowi przekazanemu przez panią Dorotę Tumano...
23/04/2026

Oto pierwsza z fotografii która do chwili obecnej była bezimienna. Dzięki opisowi przekazanemu przez panią Dorotę Tumanowicz wnuczkę pani Władysławy Kurcewicz udało się ocalić od zapomnienia fragment bardzo bolesnej historii jednej z rodzin związanych również z Maryninem.
Na pierwszym zdjęciu widzimy dwóch młodych chłopców – Julka i prawdopodobnie Stasia, braci Władysławy Kurcewicz i Anieli Ćwikły z domu Kurcewicz( pani Aniela była żoną pana Franciszka Ćwikły wspominanego we wcześniejszych postach) . Jak wspomina pani Dorota, byli to nastoletni partyzanci, którzy zostali rozstrzelani przez Niemców wraz z innymi chłopcami. ,,To wspomnienie jest tym bardziej przejmujące, że jej mama – wówczas jeszcze dziecko – była świadkiem tamtych tragicznych chwil. Pamiętała, jak chłopcy przyszli z lasu, jak siedziała na kolanach Julka zaledwie kilka chwil przed wtargnięciem Niemców, i jak wielka była rozpacz rodziców po tej zbrodni."
Dwa pozostałe zdjęcia przedstawiają panią Anielę – w codziennych, zwyczajnych chwilach życia. I może właśnie dlatego są tak cenne. Obok wielkiej historii pokazują też tę zwykłą, domową codzienność dawnego Marynina: pracę przy grządkach, wiejskie obejście, drewniane płoty, strzechę, prostotę i rytm życia, który dziś znamy już głównie z opowieści i starych fotografii.
To zdjęcia, które niosą w sobie jednocześnie ból, pamięć i zwyczajność życia. Pokazują ludzi, którzy tu żyli, pracowali, kochali swoją rodzinę i swoją ziemię. Tym bardziej warto zachowywać takie fotografie i historie – bo to właśnie z nich składa się pamięć o nas.

Serdecznie dziękuję pani Dorocie Tumanowicz za podzielenie się tym wzruszającym opisem.

Jeśli ktoś z Państwa zna więcej szczegółów o rodzinie Kurcewiczów i Ćwikłów albo chciałby dopowiedzieć coś o pani Anieli, będę bardzo wdzięczna za komentarz. Wspólnie ocalamy pamięć o dawnym Maryninie.

Dziś chcę podzielić się z Państwem dwiema niezwykłymi fotografiami pochodzącymi z albumu Stanisława Maślanki. Nie znam j...
22/04/2026

Dziś chcę podzielić się z Państwem dwiema niezwykłymi fotografiami pochodzącymi z albumu Stanisława Maślanki. Nie znam jeszcze osób uwiecznionych na tych zdjęciach, ale same fotografie mówią do nas bardzo wiele — o czasie, obyczajach i o ludziach, którzy żyli przed nami.

Pierwsze zdjęcie to zapewne portret rodzinny wykonany w atelier fotograficznym. Uwagę zwracają odświętne stroje, powaga twarzy i dostojność całej kompozycji. Mężczyźni ubrani są w garnitury, kamizelki i krawaty, co świadczy o tym, że fotografia była wydarzeniem wyjątkowym, wymagającym odpowiedniego ubioru i zachowania. Kobieta siedząca obok starszego mężczyzny ma na sobie ciemny, skromny strój i chustę, co może wskazywać na tradycyjny, wiejski lub małomiasteczkowy sposób ubierania się starszego pokolenia. Całość przywodzi na myśl początek XX wieku lub okres międzywojenny.

Drugie zdjęcie pokazuje kobietę z dziećmi. Tu również widać charakterystyczne dla dawnej epoki ubrania — dziewczynki w prostych sukienkach, chłopiec w stroju z marynarskim kołnierzem, bardzo modnym w tamtym czasie. Twarze są poważne, nieruchome, jak to bywało na dawnych fotografiach, kiedy samo wykonanie zdjęcia było czymś ważnym i niecodziennym. To nie były fotografie robione „na szybko” — to były obrazy, które miały zostać w rodzinie na lata.

EDITOtrzymałam dziś informację ,że na zdjęciu znajduje się również Aleksandra Dudek- z domu Machowicz. Dziękuję za kolej...
21/04/2026

EDIT
Otrzymałam dziś informację ,że na zdjęciu znajduje się również Aleksandra Dudek- z domu Machowicz. Dziękuję za kolejną cenną wskazówkę

Wracam dziś do wyjątkowej fotografii grupy teatralnej z Marynina z 13 lutego 1938 roku. To zdjęcie już wcześniej pojawiło się na stronie, ale tym razem mam dla Was coś niezwykle cennego — udało się rozpoznać kolejne osoby uwiecznione na tej fotografii.

Pierwszy z lewej stoi burmistrz Marian Bernaczek. W środku, w kapeluszu, widzimy nauczyciela i kierownika szkoły w Maryninie, a następnie nauczyciela szkoły w Pawłowie — pana Mieczysława Zena, o którym wspominałam już wcześniej w postach. Udało się także zidentyfikować panią Agatę Ćwikłę, po mężu Maciąg — to pani z torebeczką i w berecie. To właśnie z jej albumu pochodzi to zdjęcie.

Dziś album ten znajduje się w rękach pani Kingi Stepaniuk, której z całego serca dziękuję za zachowanie tych bezcennych fotografii po cioci Agacie i za podzielenie się nimi. To nie są zwykłe zdjęcia. To prawdziwe okruchy pamięci o ludziach, którzy tworzyli historię Marynina i byli ważni dla naszej miejscowości.

Takie fotografie mają ogromną wartość dla całej naszej społeczności. Dzięki nim możemy nie tylko spojrzeć w twarze dawnych mieszkańców, ale też przywracać pamięć o osobach, które współtworzyły życie Marynina przed laty.

Może wspólnymi siłami uda się rozpoznać także pozostałe osoby ze zdjęcia? Będę wdzięczna za każdy komentarz i każdą podpowiedź.

EDIT:Kolejna cenna fotografia z rodzinnych zbiorów i kolejne ważne wspomnienie o mieszkańcach Marynina.Pan Alfred Chaba ...
20/04/2026

EDIT:
Kolejna cenna fotografia z rodzinnych zbiorów i kolejne ważne wspomnienie o mieszkańcach Marynina.
Pan Alfred Chaba rozpoznał Pana z lewej strony u góry to Jan Muzyka (zmarł młodo w wieku ok 40 lat) . Obok niego ten niższy pan między dwiema paniami to Aleksander Muzyka ( mówili na niego Olech, mieszkał w Bydgoszczy). Jak przekazał pan Rafał Głowacki, pan z wąsem to jego pradziadek Jan Muzyka, obok niego stoi prababcia Anna Muzyka, a pomiędzy nimi widzimy dziadzia Lolka Muzykę. Na zdjęciu zatrzymał się zwyczajny, rodzinny moment, a właśnie takie chwile po latach nabierają szczególnego znaczenia.

To nie tylko fotografia, ale także kawałek historii jednej z marynińskich rodzin. Dziękuję za to wspomnienie i możliwość ocalenia go od zapomnienia.

Może ktoś z Państwa potrafi rozpoznać także pozostałe osoby widoczne na zdjęciu? A może w pamięci zachowały się jeszcze jakieś historie związane z rodziną Muzyków? Zachęcam do dzielenia się nimi w komentarzach.

I oto kolejne zdjęcia czekające na skatalogowanie i opis….dziękuję.
20/04/2026

I oto kolejne zdjęcia czekające na skatalogowanie i opis….dziękuję.

Drodzy Mieszkańcy Marynina — obecni i byli — proszę Was o pomoc.Który z istniejących dziś w Maryninie budynków lub zabud...
19/04/2026

Drodzy Mieszkańcy Marynina — obecni i byli — proszę Was o pomoc.

Który z istniejących dziś w Maryninie budynków lub zabudowań można Waszym zdaniem uznać za najstarszy? Jeśli znacie jego historię, pamiętacie dawnych właścicieli albo macie jakieś rodzinne wspomnienia z nim związane, napiszcie w komentarzu lub wiadomości prywatnej.

Będę wdzięczna za każdą podpowiedź.

Dziś, pieląc lawendę, położyłam się na chwilę między jej rządkami i spojrzałam w niebo. Było wyjątkowe — pełne obłoczków...
16/04/2026

Dziś, pieląc lawendę, położyłam się na chwilę między jej rządkami i spojrzałam w niebo. Było wyjątkowe — pełne obłoczków, które przesuwały się powoli, przybierając najróżniejsze kształty. I właśnie wtedy wróciło do mnie pewne wspomnienie z dzieciństwa.

Kiedy byłam małą dziewczynką, pomagałam rodzicom w codziennych obowiązkach. Jednym z moich zadań było zaganianie krów na pastwisko — dość daleko od domu, bo trzeba je było przeprowadzić przez szosę, dzisiejszą drogę krajową. Wtedy nie była jeszcze tak ruchliwa jak dziś. Pędziłam nasze krówki na drugą stronę Marynina, tam, gdzie mieliśmy pole, blisko pana Franciszka Ćwikły. Czy to było pole dzierżawione, czy później kupione — tego już dziś dokładnie nie pamiętam. Ale pamiętam doskonale tamten pagórek, dróżkę za domostwem pana Ćwikły i jabłonkę, która tam rosła.

To właśnie pod tą jabłonką siadałam albo kładłam się na ziemi, patrzyłam w niebo i obserwowałam obłoki, zastanawiając się, co przypominają, jakie postacie i figury można w nich dostrzec. A przy okazji zajadałam jabłka. To były chwile zwyczajne, a dziś wydają się tak niezwykłe.

Rodzicom pomagałam przede wszystkim w wakacje, ale także po szkole. Krówki trzeba było przecież przyprowadzić do domu. Niby niewiele, a jednak dla jednej małej dziewczynki było to sporo obowiązków — szczególnie gdy tych krówek było siedem, osiem, a czasem nawet dziewięć.

Takie były uroki tamtego dzieciństwa. I nie oddałabym go za nic. Nie oddałabym zapachu świeżo skoszonej trawy, sianokosów, żniw, tej rodzinnej bliskości przy wspólnej pracy. Jedna osoba robiła powrósła, druga kosiła zboże kosą, trzecia składała je w snopki. U nas tata kosił, mama podbierała, a ja robiłam powrósła i wiązałam snopeczki.

Dziś, leżąc między lawendą i patrząc w niebo, poczułam, że tamte obrazy nadal są we mnie żywe. I może właśnie to jest najpiękniejsze — że dzieciństwo, choć minęło, wciąż wraca w zapachu trawy, w obłokach na niebie i w takich cichych chwilach zatrzymania.

A Wy? Jakie wspomnienia z dzieciństwa wracają do Was, gdy na chwilę zatrzymacie się wśród natury? 🌿☁️💜

Czy ktoś z Państwa ma może w swoich domowych zbiorach zdjęcie budynku szkoły w Maryninie?Szukam fotografii z każdego okr...
15/04/2026

Czy ktoś z Państwa ma może w swoich domowych zbiorach zdjęcie budynku szkoły w Maryninie?
Szukam fotografii z każdego okresu — zarówno tych bardzo starych, jak i nieco nowszych. Może gdzieś w albumach, szufladach albo rodzinnych pamiątkach zachowało się ujęcie szkoły, które warto ocalić od zapomnienia.

Będę bardzo wdzięczna za każdą informację, fotografię lub wskazówkę. Jeśli ktoś posiada takie zdjęcie, proszę o wiadomość prywatną lub dodanie informacji w komentarzu.
Wspólnie możemy ocalić kolejny fragment historii Marynina.


Są takie fotografie, które zatrzymują nie tylko człowieka, ale i cały świat, który go otacza. Na dzisiejszym zdjęciu wid...
12/04/2026

Są takie fotografie, które zatrzymują nie tylko człowieka, ale i cały świat, który go otacza. Na dzisiejszym zdjęciu widzimy codzienność dawnego Marynina — prostą, pracowitą, prawdziwą. Kobieta skrzętnie podlewa swoje grządki, przy drewnianym płotku z patyczków, obok domu krytego strzechą. Zwyczajna chwila, a jednak dziś ma w sobie coś niezwykłego.

Patrząc na to zdjęcie, można niemal poczuć zapach ziemi, ciepło słońca i ten spokój, który towarzyszył dawnym pracom przy domu i w ogrodzie. To właśnie z takich chwil składało się życie naszych mieszkańców — z troski o obejście, o plony, o codzienny porządek i domowe gospodarstwo.

Zdjęcie na pewno pochodzi z Marynina, jednak nie wiem, kto został na nim uwieczniony. Może ktoś z Państwa rozpozna tę osobę? Może ktoś pamięta ten dom, tę strzechę, ten płotek albo samo miejsce, w którym wykonano fotografię?

Będę bardzo wdzięczna za każdą podpowiedź. To dzięki Państwa pamięci te dawne obrazy zyskują z powrotem swoje imiona, historie i znaczenie.

Adres

Marynin
22-130

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy NASZ Marynin umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij