Udziergana
- Strona główna
- Polska
- Psary
- Udziergana
Haft krzyżykowy, szydełkowanie, robótki na drutach wszystko to dzieło moich rąk "Fantazja to naturalny aspekt ludzkich działań. Wręcz przeciwnie.
Adres
Psary
42-504
Strona Internetowa
Ostrzeżenia
Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Udziergana umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.
Skontaktuj Się Z Firmę
Wyślij wiadomość do Udziergana:
Moja historia...
"Fantazja to naturalny aspekt ludzkich działań. Na pewno nie niszczy rozumu, ani go nawet nie obraża; nie stępia też apetytu na prawdę naukową i nie zaciera jej postrzegania. Wręcz przeciwnie. Im bystrzejszy i trzeźwiejszy umysł, tym wspanialsze będzie snuł fantazje." /J.R.R.Tolkien, Opowieści z Niebezpiecznego Królestwa/
Skąd wzięła się moja "miłość" do drutów, szydełka i wełny?
Chyba mam to w genach. Moja babcia robiła na drutach cuda! Czapki, szaliki, papcie i buciki. Zdarzały się także sweterki czy firanki. Lubiła robić na drutach i kochała swój ogródek. Kochała kwiaty. Pod koniec gimnazjum poprosiłam babcię, by nauczyła mnie robić na drutach. Kupiła mi druty, które mam do dziś (powstaje dziś na nich wiele moich dzieł). Niestety w tamtym czasie nie miałam cierpliwości do robótek. Nie dojrzałam do rękodzieła. Po za tym była babcia, która przerabiała na nich szybciej, ładniej więc po co ja miałam jeszcze robić na drutach? I tak moje druty, szydełko i pierwsza włóczka wylądowała głęboko w szafie. Niestety w 2006 r. babcia zmarła, przegrywając walkę z nowotworem. Zostały po niej, jej druty i mnóstwo włóczki.
Był rok 2010, przez dłuższy czas byłam bezrobotna. W ferworze szału wywołanym przez nadmiar wolnego czasu robiłam porządki i nadziałam się na druty (dosłownie, bo wyleciały prosto z szafy o mały włosy pozbawiając mnie oka). Podniosłam je, włóczkę która wyleciała i... wtedy zrodził się pomysł, że zacznę się znowu uczyć. Skoro nie pracuję to choć coś pożytecznego będę robić, a nie tylko patrzeć w telewizor czy przeglądać kolejne strony internetowe. To, że te druty wyleciały uznałam za znak od babci. Nie ma jej z nami fizycznie, ale wiem, że gdzieś tam jest, że czuwa. To dzięki niej nie porzuciłam drutów, a wręcz jeszcze bardziej zagłębiam się w świat robótek...