01/10/2026
Moje mieszkanie zdecydowanie nie jest jeszcze idealne. I pewnie długo nie będzie — wciąż mam listę rzeczy, które chciałabym zmienić, przemalować, wymienić czy po prostu kiedyś dopracować. Przy codziennych obowiązkach trudno jednak realizować wszystko w takim tempie, jak by się chciało.
Dlatego coraz bardziej uczę się cieszyć z małych zmian. Jednej przemalowanej szafki, nowego dodatku, przesuniętego mebla czy po prostu chwili, kiedy patrzę na wnętrze i myślę: tak, właśnie tak chciałam się tutaj czuć.
Bo chyba nigdy nie będzie momentu, w którym można powiedzieć: to już koniec. Dom cały czas się zmienia razem z nami.
Mój salon nie jest duży, ale bardzo go lubię. Jest przytulny, pełen światła i trochę przenosi mnie do starej francuskiej kamienicy — właśnie ten klimat chciałam tutaj stworzyć. Lubię jego prostotę, stare meble, miękkie tkaniny i to, jak słońce wpada do środka o tej porze dnia. ☀️
A Wy też macie swoje „nieskończone” projekty? 🤍