01/05/2026
Są takie zmiany, których nie widać od razu.
Nie mają daty, planu ani konkretnego momentu „od teraz”.
Dzieją się gdzieś pomiędzy…
między jednym rzędem a kolejnym,
między skupieniem a odpuszczeniem.
Siedzę, robię swoje.
Oczko za oczkiem.
Spokojnie. Bez pośpiechu.
Coś układa się też we mnie.
Trochę ciszej niż kiedyś.
Trochę wolniej.
Trochę bardziej w zgodzie.
Już nie wszystko musi być „na czas”.
Nie wszystko musi być perfekcyjne.
Nie wszystko trzeba kończyć od razu.
Czasem wystarczy być w procesie. Pozwolić sobie na własne tempo.
Bo tak jak z włóczką —
czasem coś się spruje, czasem popląta…
ale koniec końców i tak powstaje coś dobrego.
a zdjęcie: Edyta Grzegorczyk ❤️