08/04/2026
Nie szukaj w katalogu tego, co można znaleźć w sercu opuszczonych miejsc.
Mówi się, że nowoczesne wnętrza potrzebują sterylności. Ja wierzę, że potrzebują punktu ciężkości – przedmiotu, który przetrwał próbę czasu i ma odwagę opowiedzieć swoją historię na nowo.
Niedawno, podczas wizyty w starej, zapomnianej stolarni, moją uwagę przykuł obiekt, który dla wielu był tylko „starym gratem”. Ciężki, dębowy blat roboczy, naznaczony dekadami pracy rzemieślników, pełen nacięć, sęków i śladów po dłutach.
Dla kogoś innego? Odpad.
Dla mnie? Przyszły stół jadalniany, który stanie się centrum rodzinnego wszechświata w nowoczesnym apartamencie.
Dlaczego tak bardzo upieram się przy wprowadzaniu do projektów przedmiotów z „drugiego obiegu” lub unikatów robionych na zamówienie?
Bo w Szalbierz Design wierzę w neuroestetykę kontaktu. Nasz mózg zupełnie inaczej reaguje na dotyk gładkiego laminatu, a inaczej na strukturę drewna, które ma 80 lat. Ten „ciężar gatunkowy” przedmiotu sprawia, że dom przestaje być tylko adresem, a staje się azylem.
Kuratela nad wnętrzem to dla mnie proces wyłuskiwania takich pereł. To godziny spędzone na targach staroci, rozmowy z rzemieślnikami i odwaga, by zestawić surowy beton z obiektem, który ma duszę.
Wierzę, że dom jest sumą naszych spotkań z przedmiotami, które nas poruszyły. Czasem wystarczy jeden taki element, by cała przestrzeń nabrała sensu.
A teraz Twoja kolej. Każdy z nas ma w domu ten jeden przedmiot – znalezisko z targu staroci, pamiątkę po dziadkach albo uratowany ze strychu mebel, który „miał w sobie to coś”.
Jaka jest historia Twojego najbardziej niezwykłego znaleziska? Napisz mi o nim w komentarzu!