07/09/2026
A JEŚLI GRANICE TWOJEGO ŚWIATA KOŃCZĄ SIĘ DOKŁADNIE TAM, GDZIE KOŃCZY SIĘ TWOJA WYOBRAŹNIA?
Przez większość życia uczono nas korzystać z tego, co już istnieje, zamiast zastanawiać się nad tym, co mogłoby powstać. Mieliśmy być rozsądni, przewidywalni, mierzyć siły na zamiary, wybierać bezpieczne rozwiązania i najlepiej nie wychodzić zbyt daleko poza rzeczywistość zaakceptowaną przez innych. Dziecko, które widziało tysiąc możliwości, z czasem stawało się dorosłym człowiekiem doskonale wiedzącym, czego „nie można”.
I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część tej historii. Skąd właściwie wiesz, co jest możliwe, skoro większość granic, według których żyjesz, została wyznaczona przez ludzi, którzy sami otrzymali je od kogoś wcześniej?
Dolores Cannon przez lata opisywała świadomość jako coś znacznie większego niż codzienna osobowość zamknięta pomiędzy pracą, rachunkami i listą rzeczy do zrobienia. Nie musimy przyjmować wszystkich jej koncepcji jako naukowo potwierdzonych faktów, żeby zadać sobie jedno cholernie ważne pytanie: a jeśli człowiek rzeczywiście wykorzystuje tylko niewielką część możliwości, do których mógłby mieć dostęp?
Fizyka kwantowa również pokazała nam świat znacznie dziwniejszy, niż podpowiada zdrowy rozsądek, choć nie jest dowodem na to, że wystarczy pomyśleć o milionie, żeby rano znaleźć go na koncie. Taka wersja „kwantowości” dobrze sprzedaje kursy, ale z nauką ma niewiele wspólnego.
Znacznie bardziej fascynuje mnie coś innego, człowiek najpierw musi dopuścić możliwość, zanim zacznie jej szukać.
Wszystko, co stworzyliśmy jako ludzie, kiedyś nie istniało. Samolot był absurdem, dopóki ktoś nie przestał zgadzać się z oczywistością, że człowiek nie lata. Każdy wynalazek, obraz, książka, firma czy zupełnie nowe życie rozpoczęły się od czegoś niewidzialnego — od obrazu w czyjejś głowie, któremu ktoś odważył się dać szansę.
Dlatego tak bardzo interesuje mnie praca ze świadomością, intuicją i tym, co człowiek nosi głęboko pod warstwą wszystkich swoich „muszę”, „nie wypada”, „nie potrafię” i „co ludzie powiedzą”. Czasem największym więzieniem nie jest przecież świat zewnętrzny, lecz zbiór przekonań, których nigdy nie odważyliśmy się zakwestionować.
Może właśnie tym jest nasz najbardziej osobisty Matrix — rzeczywistością zbudowaną z cudzych definicji tego, kim wolno nam być.
Wyobraźnia nie służy do uciekania od życia. Ona pozwala zobaczyć drzwi tam, gdzie przez lata widziałaś wyłącznie ścianę.
A kiedy już je zobaczysz, pozostaje najważniejsze.
Odważyć się nacisnąć klamkę.
Anna Pietrzak-Gryc