13/10/2026
To tak, zdjęcie robione blachą z szarlotką 😈w sprawach artystycznych można pisać na Berdyczów
Szarlotka w moim ulubionym stylu cukierniczym „nawdupcajnizm”. Ciasto mniej więcej zważyłam, znaczy mąkę zważyłam a resztę elegancko do miski.
▪️Kostka masła (200g) użyłam masła bez laktozy. Masło ma być miękkie.
▪️jajko jedno kurzęce
▪️łyżka kopiasta śmietany kwaśnej (bez laktozy miałam)
▪️łyżeczka proszku do pieczenie
▪️350g mąki pszennej
▪️ szczypta soli
▪️1/2 szklanki cukru białego
Cały ten bajzel zagniotłam ręką, na jednolitą, zwartą i plastyczną kulkę. Podzieliłam na pół, w sumie to takie „większe pół”. Ta mniejsza do zamrażarki. Tą większą częścią wylepiłam dno, wyłożonej papierem blachy. Blacha o wymiarach 36x24 cm. Wyrównałam ciasto i do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 20 min. Grzanie góra dół. Na podpieczone ciasto wyłożyłam sporo jabłek (ok. 2,5-3kg obrane i pokrojone na większe kostki, lekko przesmażone z odorbiną cukru i cynamonu, do tego garść rodzynek*). Na wierzch jabłek ścieram ciasto z zamrażarki (na dużych oczkach), można olać ścieranie i odrywać małe kawałki i rozrzucać na jabłkach. Do pieca do 35 min, 180 stopni, góra dół, bez termoobiegu. Kroić po wystudzeniu, chociaż na ciepło też dobre
*rodzynki daje, bo lubię i można przestać płakać 😈 a jabłka smażę tak aż trochę się rozpadną a trochę nie. Lubię czuć kawałki jabłek.