Za piecem

Za piecem Piekę i gotuję na co dzień i od święta. Nowe przepisy w każdy wtorek.

Lemon curd nieodłącznie kojarzy mi się z latem i orzeźwiającymi słodko-kwaśnymi deserami. Świetnie pasuje do bezy, serni...
23/06/2026

Lemon curd nieodłącznie kojarzy mi się z latem i orzeźwiającymi słodko-kwaśnymi deserami. Świetnie pasuje do bezy, sernika lub tarty, a ja lubię też smarować nim naleśniki lub po prostu wyjadać łyżeczką ze słoika.

Jest bardzo prosty w przygotowaniu i świetnie się przechowuje. W lodówce trzymam go do dwóch tygodni, a zamrożony do trzech miesięcy. Mrozi się świetnie, więc można przygotować większą ilość i zamrozić w porcjach do późniejszego wykorzystania.

Jak to zwykle bywa przy prostych przepisach, sztuka tkwi w dobrych składnikach: polecam wybrać cytryny bio, jajka z pewnego źródła i prawdziwe masło – to sekret pysznego lemon curd.

Zachowując te same proporcje można przygotować też orange curd lub lime curd, zmieniając cytrynową skórkę i sok na inne owoce cytrusowe.

Link do przepisu w komentarzu 💛🍋

19/06/2026

Pancakes z ricottą
2 porcje

125 g ricotty
1 j***o
125 ml mleka
1 łyżeczka soku z cytryny
2 łyżki cukru
115 g mąki pszennej (typ 500 lub 550)
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki skórki otartej z cytryny

Dodatkowo: łyżka masła do smażenia placków, syrop klonowy i owoce do podania

Te pancakes z dodatkiem ricotty to ostatnio nasze ulubione weekendowe śniadanie. Są szybkie w przygotowaniu, ot wymiesza...
16/06/2026

Te pancakes z dodatkiem ricotty to ostatnio nasze ulubione weekendowe śniadanie. Są szybkie w przygotowaniu, ot wymieszać wszystko w misce i usmażyć. Mają delikatny cytrynowy aromat, są lekkie i mięciutkie jak chmurki i wprost rozpływają się w ustach. Szczodrze polane syropem klonowym i obsypane sezonowymi owocami są cudownym początkiem dnia.

Placki smażę na odrobinie masła na gładkiej płycie grilla elektrycznego, ale patelnia do naleśników też się sprawdza. Czekając na usmażenie wszystkich pancakes polecam te gotowe chować do piekarnika rozgrzanego na 35-40° żeby nie wystygły.

I oczywiście obowiązkowe wspomnienie o cytrynie: jeśli używam skórki cytrusów to zawsze upewniam się że mam owoce bio, które nie były woskowane lub pryskane środkami grzybobójczymi. Jeśli takich owoców nie mam wolę pominąć dodatek skórki w przepisie dla swojego własnego zdrowia. Coraz częściej można kupić cytrusy bio w dyskontach, więc warto się rozglądać na zakupach!

Link do przepisu w komentarzu ❤️

Sezon na czarny bez jeszcze trwa więc kontynuuję moją misję chwalenia tego cudownego kwiatu.Hugo Spritz to łagodniejszy ...
09/06/2026

Sezon na czarny bez jeszcze trwa więc kontynuuję moją misję chwalenia tego cudownego kwiatu.

Hugo Spritz to łagodniejszy i słodszy krewniak znanego i kochanego Aperol Spritz. Oba uwielbiam z innych powodów i cieszę się, że ich bezalkoholowe wersje są coraz częściej dostępne w lokalach i oczywiście do przygotowania w domu. Zamiast domowego syropu z kwiatów czarnego bzu można wykorzystać taki ze sklepu, chociaż nie ukrywam dla mnie połowa frajdy to właśnie to że mogę wykorzystać syrop na który ciężko zapracowałam zbierając kwiaty.

Hugo łączy moje ulubione smaki: słodki syrop z kwiatów bzu. kwaśną limonkę i orzeźwiająco-ziołową nutę mięty. Wszystko to uzupełniają bąbelki z bezalkoholowego Prosecco i gazowanej wody. Z dużą ilością lodu, przy słonecznej pogodzie to idealny wakacyjny drink!

Link do pełnego przepisu w komentarzu 💚

04/06/2026

Jest jeszcze czas na zebranie kwiatów czarnego bzu i przygotowanie z nich cudownego syropu, który smakuje latem ❤️

Syrop z kwiatów czarnego bzu
proporcja podstawowa

30-40 baldachów kwiatów czarnego bzu (im więcej tym lepiej)

1 litr wody

1/2 kg cukru

sok z 1 cytryny

Ważne:

Kwiaty zbierać w suchy, słoneczny dzień po wyschnięciu rosy.

Zbierać tylko kwiaty w początkowej fazie kwitnienia.

Nie ścinać wszystkich kwiatów w jednym miejscu/z jednego krzewu.

Zbierać kwiaty w miejscu oddalonym od źródeł zanieczyszczenia.

Surowiec trzeba przetworzyć tego samego dnia.

Przed zbieraniem w wysokich zaroślach koniecznie zabezpieczyć się przeciw kleszczom.

Po zebraniu kwiatostany rozłóż pojedynczo na jasnej powierzchni i zostaw w spokoju na godzinę, by ewentualni lokatorzy mieli czas i okazję do ewakuacji. Po tym czasie za pomocą nożyczek kwiaty odetnij od łodyżek bezpośrednio do dużego garnka. Łodyżki, szczególnie te grube, nie mogą trafić do syropu, bo stanie się gorzki. W osobnym garnku zagotuj wodę z cukrem i sokiem wyciśniętym z cytryny. Gorącym syropem zalej kwiaty.

Po wystudzeniu przykryj i wstaw do lodówki na minimum 24 godziny (najlepiej na 72 godziny jeśli masz taka możliwość). Mieszaj przynajmniej raz dziennie, by uniknąć fermentacji.

Po odstaniu syrop przecedź przez złożona gazę i znów przelej do garnka Zagotuj syrop i rozlej do wyparzonych (wciąż ciepłych) słoików. Zakręcone słoiki odwróć do góry dnem do wystudzenia. Zamknięty w słoiku syrop może stać w ciemnym i chłodnym miejscu przez rok. Po otwarciu przechowuj w lodówce.

Zaczął się sezon na moje ukochane kwiaty czarnego bzu, które już od kilku lat zbieram i przerabiam na przetwory. Na moim...
02/06/2026

Zaczął się sezon na moje ukochane kwiaty czarnego bzu, które już od kilku lat zbieram i przerabiam na przetwory. Na moim blogu jest już przepis na syrop z kwiatów czarnego bzu, który gorąco polecam jako dodatek do letnich napojów i deserów.

W tym roku w czasie przygotowania syropu postanowiłam odłożyć kilka kwiatostanów na inny cel i wreszcie przygotować dżem truskawkowy z dodatkiem kwiatów czarnego bzu. Rezultat przewyższył moje oczekiwania. Wyszedł obłędny! Słodycz i aromat truskawek podkręcone kwiatową nutą to połączenie idealne. Moje pierwsze słoiczki rozeszły się błyskawicznie, więc chyba będę musiała wybrać się na jeszcze jeden spacer w poszukiwaniu kwiatów, by przygotować większy zapas tego dżemu. Sezon na kwitnienie bzu nie trwa wiecznie, więc trzeba się spieszyć! Warto zamknąć smak wczesnego lata w słoiczku, by podnosił nas na duchu, gdy słońca zacznie ubywać jesienią.

Link do przepisu w komemtarzu 🍓

28/05/2026

Krótka rolka z formowaniem i wypiekiem japońskiego chlebka Shokupan.

Link do pełnego przepisu w komentarzu ❤️

Kiedy ciasto podwoi obojętność, przełóż je na oprószony mąką blat i podziel na 3 równe części. Każdy z kęsów ciasta ukształtuj w kulę: najpierw złóż brzegi ciasta do środka, następnie obróć je na drugą stronę, szwem do dołu. Przykryj wstępnie uformowane kule ciasta czystą ściereczką i pozwól im odpocząć przez kwadrans. W tym czasie przygotuj foremkę: wysmaruj dno i brzegi masłem, a następnie całą formę wyłóż papierem do pieczenia.

Kiedy ciasto odpocznie, przejdź do formowania: każdą kulę ciasta rozwałkuj na kształt owalu o długości około 25 cm. Złóż ciasto jak list: złap za górną krawędź i złóż ją mniej-więcej do połowy, następnie złap za dolną krawędź i złóż ją w taki sposób by górny i dolny brzeg nakładały się na siebie. Obróć powstały rulon ciasta o 90° i zwiń (trochę jak śpiwór). Ściśnij brzeg ciasta by rulon nie rozwinął się w czasie późniejszego wyrastania. Powtórz z pozostałymi kawałkami ciasta. Kiedy wszystkie trzy są już zwinięte, umieść je w foremce, szwem do dołu. Przykryj ściereczką i pozostaw do drugiego wyrastania na około 60-90 minut. Ciasto pod koniec drugiego wyrastania będzie wyraźnie napowietrzone; będzie też sięgać niemal do brzegu foremki.

Piekarnik rozgrzej do 175°C (góra-dół). J***o rozkłóć z odrobiną mleka i taką mieszanką posmaruj wierzch ciasta. Piecz na środkowej półce piekarnika przez około 40-50 minut aż wierzch chleba będzie złocisto-brązowy.

Przyznaję, że nie śledzę zbyt dokładnie trendów cukierniczych, które docierają do nas ze Wschodu. Matcha i boba tea mi n...
26/05/2026

Przyznaję, że nie śledzę zbyt dokładnie trendów cukierniczych, które docierają do nas ze Wschodu. Matcha i boba tea mi nie smakują, a słodycze z nadzieniem z fasoli po prostu nie są dla mnie. Jakoś tak wychodzi, że te słodkie kubki smakowe mam skupione na smaki bliżej domu. Pewnie dlatego tak długo omijał mnie fenomen japońskiego mlecznego chleba Shokupan, bo chociaż widywałam go w social mediach (np. jako sławną truskawkową kanapkę z 7-eleven) to nigdy nie przyszło mi do głowy go upiec. Och, ależ to był błąd!

Sprawiłam sobie w tym miesiącu nową książkę kucharską: „The Science of Baking” Matta Adlarda, bo lubię rozumieć procesy, które wprawiam w ruch w czasie pieczenia. I skoro mam już nową książkę to oczywiście zabrałam się za testowanie przepisów i ten na Shokupan poszedł na pierwszy ogień, bo bardzo chciałam wypróbować metodę o której słyszałam sporo dobrego czyli: Tangzhong. To coś pomiędzy zasmażką, a zaparką (choć to tej drugiej metody używa się w naszym piekarstwie), a chodzi o zaparzenie mąki do temperatury 65°C. W wyniku tego skrobia się kleikuje i zwiększa swoje możliwości absorbcji wody. To pozwala ciastu na dłuższe zachowanie wilgotności. Shokupan bardzo długo pozostaje świeży i to bez żadnych ulepszaczy, ot trochę piekarniczej magii!

Chleb w smaku jest odrobinę słodszy niż klasyczne pieczywo, ale nie tak słodki jak brioszka. Super komponuje się zarówno ze słodkimi jak i słonymi dodatkami. Tosty (zwłaszcza francuskie!) wychodzą z niego super.

Link do przepisu w komentarzu ❤️

Kot-asystent kontroluje jakość na planie zdjęciowym 🐈‍⬛
23/05/2026

Kot-asystent kontroluje jakość na planie zdjęciowym 🐈‍⬛

Uwielbiam wymyślać sobie nowe smaki magdalenek do zrobienia. Te ciasteczka są dla mnie niesamowicie wdzięcznym obiektem ...
19/05/2026

Uwielbiam wymyślać sobie nowe smaki magdalenek do zrobienia. Te ciasteczka są dla mnie niesamowicie wdzięcznym obiektem eksperymentów, no i wprost uwielbiam ich kształt. Początkowy pomysł zakładał magdalenki malinowe, z dodatkiem owoców w cieście, ale och rany jak ten pomysł nie wypalił! Dowiedziałam się dzięki temu, że maliny działają jak naturalny papierek lakmusowy i zmieniają kolor w zależności od pH – miałam więc do zjedzenia całą porcję niebiesko-zielonych, niezbyt wyrośniętych magdalenek.

Po namyśle przeniosłam maliny z ciasta do polewy – to połączenie białej czekolady i liofilizowanych malin zmienionych w proszek. Moja siostra nazwała je magdalenkami Barbie i w sumie kolorystyka pasuje idealnie. Gdy planowałam co dalej (koniecznie chciałam tym razem spróbować nadziewania magdalenek) przypomniałam sobie o kupionym jakiś czas temu słoiczku z konfiturą z płatków róż. Widocznie czekał na ten moment, bo czyż to nie idealne połączenie: róża i maliny? Oczywiście można zrobić z nich magdalenki całkiem malinowe i wymienić konfiturę różaną na malinową, zwłaszcza że konfitura różana nie jest dostępna w każdym sklepie.

To było moje pierwsze podejście do nadziewania magdalenek i z pewnością będą musiała jeszcze trochę nad tym popracować dla ładniejszego efektu. Nie mam specjalnej tylki do nadziewania, więc musiałam poradzić sobie mniej eleganckimi metodami. Nożem wycięłam dziurki w cieście, nadziałam je konfiturą i potem wcisnęłam wycięty kawałek ciasta na miejsce. Jak mówiłam: mało eleganckie. Ale zdało egzamin, a magdalenki wyszły pyszne.

Link do przepisu w komentarzu 🩷

Adres

Kraków
30-024 TO 31–962

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Za piecem umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij