Antyki Galicja

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: firmę

Antyki Galicja Ponadczasowe obiekty z minionych epok. Vintage, antyki, sztuka i polski design.

Od 9 października 2026 roku do 21 lutego 2027 roku w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie można oglądać wystawę „...
15/10/2026

Od 9 października 2026 roku do 21 lutego 2027 roku w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie można oglądać wystawę „Obywatelka Cepelia”. Zajrzyjmy więc do historii Cepelii, której szyld przez dziesięciolecia kojarzył się z ceramiką, kilimami i kolorowymi sklepami w centrach polskich miast.

Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego powstała w 1949 roku. W powojennej Polsce również rękodzieło włączano w ramy gospodarki planowej. Cepelia miała organizować produkcję i sprzedaż wyrobów powstających w spółdzielniach, a przy okazji zapewnić pracę rzemieślnikom i twórcom ludowym. Jedną z inicjatorek jej powołania była Zofia Szydłowska, która chciała przywrócić sztuce ludowej miejsce w codziennym życiu.

Na sklepowych półkach pojawiały się malowane talerze, wycinanki, haftowane obrusy, drewniane figurki i tkaniny. Wiele z tych rzeczy nawiązywało do regionalnych wzorów, ale Cepelia szybko wyszła poza tradycyjne rękodzieło. Współpracowali z nią artyści i projektanci, którzy łączyli ludowe motywy z nowoczesnym wzornictwem. Wśród nich znaleźli się Jolanta Owidzka i Wojciech Sadley. Powstawały meble, ceramika, biżuteria i tkaniny o formach odpowiadających gustom drugiej połowy XX wieku.

Skala przedsięwzięcia była ogromna. W okresie największego rozwoju Cepelia zrzeszała niemal sto spółdzielni, miała ponad trzysta punktów sprzedaży w Polsce, a swoje wyroby oferowała również za granicą, między innymi w Nowym Jorku i Brukseli. Związanych z nią było nawet 45 tysięcy pracowników. Dla wielu zagranicznych odbiorców właśnie tak wyglądała polska sztuka użytkowa.

Z czasem nazwa „cepelia” zaczęła jednak funkcjonować także jako określenie przesadnie ozdobnego folkloru. Masowa produkcja pamiątek sprzyjała uproszczeniom, a regionalne wzory bywały odrywane od miejsc, z których pochodziły. Po 1989 roku, wraz ze zmianą zasad gospodarki, dawny system spółdzielni i sklepów zaczął się rozpadać.

Krakowska wystawa zestawia dzieła cenionych projektantów z przedmiotami, które dziś bez wahania nazwalibyśmy kiczem. Niektóre z nich do dziś stoją na półkach w domach naszych rodziców i dziadków.

Architektura stołu okresu secesji. Symbioza sztuki użytkowej i organicznego pięknaU schyłku XIX wieku europejskie wnętrz...
11/10/2026

Architektura stołu okresu secesji. Symbioza sztuki użytkowej i organicznego piękna

U schyłku XIX wieku europejskie wnętrza zaczęły zmieniać swój charakter. Secesja, rozwijająca się od lat 90. XIX stulecia do wybuchu I wojny światowej, przeciwstawiała się bezrefleksyjnemu powielaniu dawnych stylów. Artyści zwrócili uwagę na przedmioty codziennego użytku. Stół, dotychczas podporządkowany konwencjom historyzmu, zyskał własną, wyrazistą formę.

Najsilniej widać to w twórczości Émile’a Gallégo, związanego ze Szkołą Nancy we Francji. Blaty jego stołów zdobiły intarsje przedstawiające kwiaty, liście, owady i pejzaże. Rzeźbione elementy konstrukcji przywoływały kształty roślin. Natura stanowiła źródło kompozycji, a układ słojów i odcienie różnych gatunków drewna współtworzyły dekorację. W takim meblu kunszt stolarza spotykał się z wyobraźnią artysty.

Odmienny kierunek obrała secesja wiedeńska. W 1903 roku Josef Hoffmann i Koloman Moser współtworzyli warsztaty Wiener Werkstätte. Ich ambicją było nadanie artystycznego ładu całemu otoczeniu człowieka. Hoffmann projektował stoły o oszczędnych proporcjach i geometrycznych podziałach. Jego stolik z 1903 roku, dziś w zbiorach Metropolitan Museum of Art, łączy drewno, marmur i metal. Pokazuje, że secesja miała również oblicze zdyscyplinowane, dalekie od wijących się linii.

W Krakowie podobne pytania o kształt wnętrza stawiał Stanisław Wyspiański. Na przełomie 1904 i 1905 roku zaprojektował jadalnię Zofii i Tadeusza Żeleńskich. Stół, sześć krzeseł i kredens tworzyły spójną kompozycję, surową w formie, z detalami inspirowanymi snycerką huculską. Tadeusz Boy-Żeleński wspominał potem te meble z ironią, zwracając uwagę na ich niewygodę.

Ważny był też związek stołu z zastawą, oświetleniem i układem jadalni.

Secesyjny stół skupiał więc napięcia swojej epoki. Między naturą a geometrią, rzemiosłem a nowoczesnym projektem, pięknem a codzienną wygodą. Był częścią szerszej idei jedności sztuk, która miała odmienić przestrzeń mieszkalną. W praktyce kunsztownie wykonane meble pozostawały zwykle dostępne przede wszystkim zamożnym zamawiającym.

8 października obchodzony jest Światowy Dzień Wzroku. Z tej okazji pokazujemy przedmiot, który przez stulecia zmieniał s...
08/10/2026

8 października obchodzony jest Światowy Dzień Wzroku. Z tej okazji pokazujemy przedmiot, który przez stulecia zmieniał się razem z wiedzą o ludzkim oku, rozwojem rzemiosła i modą: okulary.
Pierwsze okulary pojawiły się w północnych Włoszech pod koniec XIII wieku. Ich twórca pozostaje nieznany. Najstarsze egzemplarze składały się z dwóch wypukłych soczewek osadzonych w oprawach i połączonych nitem. Nie miały zauszników. Trzeba było oprzeć je na nosie albo przytrzymywać ręką. Służyły przede wszystkim osobom starszym, które miały trudności z czytaniem z bliska.
W XIV i XV wieku okulary rozpowszechniły się w Europie wraz ze wzrostem znaczenia pisma i książki. Początkowo należały do wyposażenia ludzi wykształconych, duchownych, uczonych i skrybów. Ich obecność na portretach czy przedstawieniach świętych podkreślała wiek, doświadczenie albo uczoność. W XVI wieku znano już soczewki pomagające również osobom krótkowzrocznym.
Przez długi czas największym problemem pozostawało jednak utrzymanie okularów na twarzy. Próbowano różnych rozwiązań. Oprawy zaciskano na nosie, mocowano za pomocą sznurków, wstążek lub pętli. Dopiero w XVIII wieku zaczęły się rozpowszechniać okulary z bocznymi ramionami. Początkowo kończyły się one przy skroniach, później zaczęto je prowadzić za uszy. Konstrukcja coraz bardziej przypominała tę, którą znamy obecnie.
W XIX wieku popularne były również pince nez, czyli okulary trzymające się na nosie dzięki sprężynującemu uchwytowi. Często zabezpieczano je łańcuszkiem lub tasiemką. W tym samym stuleciu rozwijała się optyka i okulistyka, a dobór soczewek stopniowo przestawał opierać się wyłącznie na metodzie prób.
Wiek XX przyniósł masową produkcję i ogromną różnorodność opraw. Metal, celuloid, później tworzywa sztuczne pozwalały zmieniać ich kształt, kolor i ciężar. Okulary stały się przedmiotem codziennego użytku, a wygląd oprawek coraz częściej podążał za modą.

kraków

Piersiówka kojarzy się dziś głównie z małą metalową butelką noszoną w kieszeni marynarki albo płaszcza. Jej historia jes...
03/10/2026

Piersiówka kojarzy się dziś głównie z małą metalową butelką noszoną w kieszeni marynarki albo płaszcza. Jej historia jest jednak starsza niż mogłoby się wydawać i dobrze pokazuje, jak zmieniały się obyczaje związane z alkoholem, podróżą i życiem codziennym.
Już w starożytności używano niewielkich naczyń do przenoszenia wina czy oliwy. Robiono je z ceramiki, skóry albo metalu. Prawdziwy rozwój formy przypominającej współczesną piersiówkę nastąpił jednak znacznie później, przede wszystkim w XVIII i XIX wieku. Wtedy zaczęły pojawiać się płaskie butelki, które można było wygodnie schować pod ubraniem. Wykonywano je między innymi ze srebra, cyny, szkła, a z czasem także ze stali.
W XIX wieku piersiówki były popularne wśród podróżnych, myśliwych, żołnierzy i przedstawicieli wyższych warstw społecznych. Niewielka porcja alkoholu miała praktyczne zastosowanie podczas długiej drogi, chłodu czy postoju w terenie. Eleganckie egzemplarze często ozdabiano grawerunkiem, herbem, inicjałami właściciela albo datą. Zdarzało się, że wręczano je jako prezent z okazji awansu, ślubu czy zakończenia służby wojskowej.
Szczególną rolę piersiówka odegrała w Stanach Zjednoczonych w okresie prohibicji, trwającej od 1920 do 1933 roku. Zakaz produkcji i sprzedaży alkoholu sprawił, że małe butelki łatwe do ukrycia zyskały dodatkową popularność. Noszono je pod ubraniem, w kieszeniach płaszczy i torebkach. W tym okresie piersiówka stała się jednym z przedmiotów kojarzonych z obchodzeniem przepisów prohibicyjnych.
W XX wieku jej znaczenie zaczęło się zmieniać. Coraz rzadziej była przedmiotem codziennego użytku, częściej zaś prezentem, pamiątką albo elementem wyposażenia turystycznego. Współczesne piersiówki wykonywane są najczęściej ze stali nierdzewnej. Ich charakterystyczny, lekko wygięty kształt ma praktyczne uzasadnienie: naczynie łatwiej dopasowuje się do ciała i wygodniej mieści się w kieszeni.

A te oraz wiele innych piersiówek, znajdą Państwo w naszym sklepie.

ameryka afryka egipt

Ten czarny piesek wygląda dziś jak przedmiot z designerskiej witryny, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu podobne zabawki...
03/10/2026

Ten czarny piesek wygląda dziś jak przedmiot z designerskiej witryny, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu podobne zabawki mogły po prostu stać w dziecięcym pokoju. W PRL-u świat zabawek wyglądał zupełnie inaczej niż współczesne półki pełne setek modeli, kolorów i marek.
Zabawki produkowano w kraju z drewna, blachy, gumy i tworzyw sztucznych. Były lalki, samochodziki, kolejki, klocki, pluszaki, zwierzęta na kółkach i różnego rodzaju figurki. Problem polegał na tym, że nie zawsze można było kupić dokładnie to, czego dziecko chciało. Towar pojawiał się w sklepach partiami, wybór bywał przypadkowy, a ciekawsze zabawki potrafiły szybko znikać z półek.
Dlatego dziecięce skarby miały różne źródła. Coś udało się kupić w sklepie, coś przynosiła babcia, coś zostawało po starszym rodzeństwie albo kuzynach. Zabawki naprawiano, sklejało się urwane elementy, przyszywało ręce lalkom i wymieniało kółka w samochodach. W wielu domach robiło się je również samemu. Z kawałków drewna powstawały miecze i pistolety, z pudełek garaże, z koców bazy, a zwykły kapsel czy guzik potrafił dostać zupełnie nowe zastosowanie.
Szczególne emocje budziły zabawki przywożone z zagranicy. W latach 70. i 80. zachodnie samochodziki, lalki czy klocki różniły się od tego, co zwykle widywano w polskich sklepach. Część można było kupić także w Pewexie, ale potrzebne były do tego dewizy albo bony.
Może dlatego wiele zabawek z PRL-u pamięta się do dziś tak dokładnie. Nie było ich dziesiątek. Czasem był jeden samochód, jedna lalka albo właśnie taki piesek. I bardzo często zostawał z dzieckiem na wiele lat.

dziecinstwo

Dziś kilka słów o Hucułach, ich historii, codziennym życiu i wyjątkowym rzemiośle, które przez lata rozwijało się w Karp...
01/10/2026

Dziś kilka słów o Hucułach, ich historii, codziennym życiu i wyjątkowym rzemiośle, które przez lata rozwijało się w Karpatach Wschodnich. Zapraszam do lektury i krótkiej podróży w świat Huculszczyzny.

Huculi to grupa etnograficzna zamieszkująca Huculszczyznę, górski obszar Karpat Wschodnich, położony w dorzeczu górnego Prutu, Czeremoszu i Cisy. Przez wieki żyli w niewielkich osadach i rozproszonych gospodarstwach, zajmując się pasterstwem, hodowlą, rolnictwem, leśnictwem i rzemiosłem. Surowy, górski krajobraz miał duży wpływ na ich sposób życia.
Huculszczyzna znajdowała się na pograniczu różnych kultur. Przenikały się tutaj wpływy ukraińskie, rumuńskie, polskie i wołoskie. Huculi wykształcili własną kulturę materialną, której charakterystycznymi elementami były między innymi drewniane budynki i sprzęty, ceramika, tkaniny, wyroby z metalu oraz bogato zdobione przedmioty codziennego użytku.
Szczególnie rozwinęło się rzemiosło związane z drewnem. Huculscy rzemieślnicy wykonywali naczynia, meble, skrzynie, łyżki, talerze i inne sprzęty potrzebne w gospodarstwie. Część z nich zdobiono geometrycznymi wzorami, wykorzystując między innymi snycerkę, rytowanie, inkrustację i intarsję. W XIX wieku wyroby huculskie zaczęły wzbudzać zainteresowanie etnografów, kolekcjonerów i artystów. Z czasem stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów kultury Karpat Wschodnich.
Na fotografii znajdują się dwa drewniane mleczniki huculskie, większy i mniejszy. Służyły do przechowywania i podawania mleka. Takie naczynia wykonywano z drewna dostępnego w górskich gospodarstwach. Ich forma była podporządkowana codziennemu użytkowaniu, a sposób wykonania zależał od umiejętności miejscowego rzemieślnika.
Historia Hucułów w XX wieku przyniosła ogromne zmiany. Przed II wojną światową Huculszczyzna była częścią II Rzeczypospolitej i stała się popularnym regionem turystycznym. Po wojnie granice państwowe zostały przesunięte, a większość Huculszczyzny znalazła się w granicach Ukraińskiej SRR. Zmieniły się warunki życia mieszkańców, a wiele dawnych form gospodarki i rzemiosła zaczęło zanikać.
Dziś przedmioty takie jak te dwa mleczniki są częścią zbiorów muzealnych i kolekcji prywatnych. Z

Wiedeń przełomu XIX i XX wieku był miastem, w którym sztuka spotykała się z rozwijającym się przemysłem i kulturą mieszc...
27/09/2026

Wiedeń przełomu XIX i XX wieku był miastem, w którym sztuka spotykała się z rozwijającym się przemysłem i kulturą mieszczańską. Właśnie w tym środowisku ogromną popularność zdobyły tak zwane Wiener Bronzen, czyli niewielkie odlewy z brązu, często pokrywane ręcznie nakładaną farbą. Powstawały jako przedmioty dekoracyjne, bibeloty i pamiątki, a ich tematyka była wyjątkowo szeroka. Artyści i odlewnicy przedstawiali zwierzęta, sceny rodzajowe, postacie mieszkańców odległych krajów, tancerzy, wojowników, a także sceny o charakterze erotycznym. Około 1900 roku w Wiedniu działało kilkadziesiąt warsztatów zajmujących się tego rodzaju produkcją.

Jedną z najważniejszych postaci tego środowiska był Franz Xaver Bergmann, urodzony w Wiedniu w 1861 roku. Wbrew często powtarzanej informacji nie był przede wszystkim rzeźbiarzem. Prowadził odlewnię, w której pracowali artyści, modelarze i rzemieślnicy. Jego ojciec Franz Bergmann założył w Wiedniu niewielką fabrykę brązów w 1860 roku. Po jego śmierci w 1894 roku przedsiębiorstwo przejął syn, który w 1900 roku uruchomił nową odlewnię.

Pracownia Bergmanna zasłynęła z niezwykle szczegółowych i kolorowych figurek. Charakterystyczną techniką było tak zwane malowanie na zimno. Po odlaniu przedmiot dekorowano warstwami farby, bez wypalania jej w wysokiej temperaturze. Część prac malarskich wykonywano w domach, co pokazuje, że produkcja Wiener Bronzen łączyła działalność artystyczną z organizacją przypominającą ówczesne rzemiosło chałupnicze.

Bergmann współpracował także z innymi twórcami, między innymi z Brunonem Zachem. W jego odlewni powstawały przedstawienia zwierząt, sceny orientalne oraz bardziej śmiałe kompozycje erotyczne. Te ostatnie bywały sygnowane określeniem „Nam Greb”, będącym odwróconym zapisem nazwiska Bergmann. Stosowanie takiego podpisu miało ukrywać związek twórcy z bardziej kontrowersyjnymi pracami. Najbardziej rozpoznawalnym znakiem odlewni pozostawała jednak litera „B” umieszczona w charakterystycznym kartuszu przypominającym urnę.

Dzisiaj figurki znajdują się przede wszystkim w kolekcjach i na rynku antykwarycznym. Bergmann pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk związanych z tym zjawiskiem, choć

26 września obchodzony jest Dzień Aptekarza. Z tej okazji warto przyjrzeć się dawnym aptekom, gdzie przygotowywanie lekó...
26/09/2026

26 września obchodzony jest Dzień Aptekarza. Z tej okazji warto przyjrzeć się dawnym aptekom, gdzie przygotowywanie leków wyglądało zupełnie inaczej niż obecnie.

Apteka była jednocześnie miejscem sprzedaży, laboratorium i magazynem surowców. Aptekarz otrzymywał zioła, korzenie, kory, nasiona, żywice, sole mineralne i inne substancje, które następnie odpowiednio suszył, rozdrabniał, przesiewał, ważył i przechowywał. Z tych składników sporządzano między innymi proszki, pigułki, maści, mikstury, nalewki, syropy i różnego rodzaju roztwory.

Ogromne znaczenie miały naczynia, w których przechowywano surowce i gotowe preparaty. W aptecznych oficynach i izbach recepturowych stały całe szeregi butelek, słojów i puszek. Wykonywano je ze szkła, porcelany, fajansu i kamionki. Szklane butelki wykorzystywano do przechowywania płynów, nalewek i roztworów. W przypadku substancji wrażliwych na światło stosowano szkło ciemne, najczęściej brunatne lub zielonkawe. Suche surowce przechowywano natomiast w słojach i pojemnikach ceramicznych.

Na naczyniach umieszczano nazwy substancji, często po łacinie. W XIX wieku łacina była podstawowym językiem recept i fachowej terminologii aptekarskiej. Można było więc spotkać na półkach naczynia opisane nazwami ziół, minerałów czy związków chemicznych. Charakterystyczne były wysokie, smukłe flakony, większe słoje oraz ceramiczne pojemniki z pokrywkami, ustawiane według rodzaju i przeznaczenia.

Ważnym elementem wyposażenia była również receptura. To właśnie tam aptekarz odmierzał składniki i wykonywał lek zgodnie z receptą lekarza. Korzystał przy tym z wag, moździerzy, menzurek, lejków, szpatułek i innych przyrządów. Gotowy preparat trafiał następnie do odpowiedniego opakowania, które opatrywano etykietą.

Pokazane tutaj dwa ceramiczne pojemniki pochodzą z dawnego wyposażenia aptecznego. Takie naczynia były częścią codziennej pracy aptekarza i służyły do przechowywania substancji wykorzystywanych przy sporządzaniu leków. Ich forma była podporządkowana praktycznemu zastosowaniu, a jednocześnie tworzyła charakterystyczny wygląd dawnych aptek, z rzędami opisanych butelek i słojów stojących na półkach.

Tak wyglądała farmacja w czasach, gdy większ

24 września. Światowy Dzień MorzaO morzu można opowiadać przez historię żeglugi, wielkie porty i statki. Można też spojr...
24/09/2026

24 września. Światowy Dzień Morza

O morzu można opowiadać przez historię żeglugi, wielkie porty i statki. Można też spojrzeć na nie z perspektywy przedmiotu, który nigdy nie miał służyć do podróży. Około 1930 roku we Francji powstała para podpórek do książek z motywem ryb, przypisywana Maurice’owi Fontowi.

To niewielki, ale bardzo charakterystyczny przykład francuskiego rzemiosła artystycznego okresu międzywojennego. Srebrzony metal wykorzystano do przedstawienia dwóch ryb, które umieszczono na podstawach z czarnego, żyłkowanego marmuru. Ich sylwetki są wydłużone i dynamiczne, a forma została świadomie uproszczona. Font nie próbował stworzyć naturalistycznego studium ryby. Interesowała go przede wszystkim jej linia, ruch i dekoracyjna forma.

Takie podejście dobrze pokazuje przemianę, jaka zaszła w sztuce użytkowej po I wojnie światowej. Art Déco rozwijało się we Francji już przed 1925 rokiem, jednak właśnie paryska Międzynarodowa Wystawa Sztuki Dekoracyjnej i Przemysłu Nowoczesnego stała się momentem, który nadał temu stylowi ogromny rozgłos. Francja chciała pokazać się jako centrum nowoczesnego wzornictwa, łączącego tradycję luksusowego rzemiosła z nowymi formami.

W latach dwudziestych i trzydziestych przedmioty wyposażenia wnętrz coraz częściej projektowano jako rzeczy, które miały przyciągać uwagę samą swoją formą. Dotyczyło to także przedmiotów użytkowych. Biblioteczna podpórka mogła więc stać się małą rzeźbą, a ciężki marmur służył jednocześnie jako praktyczna podstawa i element dekoracyjny.

W twórczości przypisywanej Fontowi pojawiają się właśnie takie zwierzęce motywy. Zachowany egzemplarz z rybami jest sygnowany „M. Font” i datowany na około 1930 rok. Źródła kolekcjonerskie opisują go jako francuską realizację Art Déco.

Dzisiaj trudno patrzeć na te podpórki wyłącznie jak na przedmiot użytkowy. Są dokumentem pewnego sposobu myślenia o wnętrzu i wzornictwie. W epoce, która fascynowała się szybkością, techniką i nowoczesnością, natura została przetworzona w geometryczny, elegancki ornament. Ryba, zamknięta w metalu i marmurze, stała się częścią świata francuskiego Art Déco.

Architektura pożądania. Co wirtualne antykwariaty zmieniają w głowach kolekcjonerów?Jeszcze kilkanaście lat temu poszuki...
20/09/2026

Architektura pożądania. Co wirtualne antykwariaty zmieniają w głowach kolekcjonerów?
Jeszcze kilkanaście lat temu poszukiwanie antyku oznaczało wyprawę do antykwariatu, wizytę na targu staroci albo godziny spędzone nad katalogiem aukcyjnym. Trzeba było wiedzieć, gdzie szukać i mieć trochę szczęścia. Dziś wystarczy telefon i kilka słów wpisanych w wyszukiwarkę.
Internet całkowicie zmienił sposób, w jaki kolekcjonerzy polują na przedmioty. Wirtualne antykwariaty działają właściwie przez całą dobę. Można jednego wieczoru oglądać szkło z Czech, stare polskie plakaty, porcelanę z Miśni i ceramikę z przedwojennych manufaktur. Co ważne, nie trzeba już mieszkać w Warszawie, Krakowie czy Paryżu, żeby mieć dostęp do rzeczy, które wcześniej znajdowały się głównie w rękach lokalnych handlarzy i kolekcjonerów.
Zmieniła się też sama przyjemność poszukiwania. Przeglądanie kolejnych stron aukcji przypomina trochę przeszukiwanie magazynu pełnego pudełek. Nigdy nie wiadomo, co pojawi się na następnej stronie. Czasem szukamy konkretnego obiektu, a kończymy z czymś zupełnie innym, bo uwagę przyciągnął przedmiot, którego wcześniej nawet nie znaliśmy.
Ciekawostką jest to, jak bardzo internet przyspieszył identyfikowanie takich rzeczy. Dawniej rozpoznanie sygnatury czy określenie autora mogło wymagać wertowania kilku katalogów albo wizyty u specjalisty. Dzisiaj kolekcjoner może w kilka minut porównać zdjęcia, sprawdzić podobne egzemplarze i znaleźć informacje o konkretnej manufakturze. Wiedza, która kiedyś była zamknięta w bibliotekach i prywatnych zbiorach, stała się znacznie łatwiej dostępna.
Nie zniknęła jednak najważniejsza rzecz: emocja. Zdjęcie na ekranie potrafi wywołać podobne napięcie jak widok przedmiotu na półce antykwariatu. Jest cena, liczba obserwujących, kończąca się aukcja i świadomość, że ktoś inny może właśnie oglądać ten sam obiekt.
Jest w tym coś paradoksalnego. Internet miał ułatwić zakupy, a stworzył kolejną formę polowania.

Adres

Długa 45/2a
Kraków
31-147

Telefon

+48789276787

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Antyki Galicja opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Antyki Galicja:

Skróty

Udostępnij

Kategoria