15/10/2026
Od 9 października 2026 roku do 21 lutego 2027 roku w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie można oglądać wystawę „Obywatelka Cepelia”. Zajrzyjmy więc do historii Cepelii, której szyld przez dziesięciolecia kojarzył się z ceramiką, kilimami i kolorowymi sklepami w centrach polskich miast.
Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego powstała w 1949 roku. W powojennej Polsce również rękodzieło włączano w ramy gospodarki planowej. Cepelia miała organizować produkcję i sprzedaż wyrobów powstających w spółdzielniach, a przy okazji zapewnić pracę rzemieślnikom i twórcom ludowym. Jedną z inicjatorek jej powołania była Zofia Szydłowska, która chciała przywrócić sztuce ludowej miejsce w codziennym życiu.
Na sklepowych półkach pojawiały się malowane talerze, wycinanki, haftowane obrusy, drewniane figurki i tkaniny. Wiele z tych rzeczy nawiązywało do regionalnych wzorów, ale Cepelia szybko wyszła poza tradycyjne rękodzieło. Współpracowali z nią artyści i projektanci, którzy łączyli ludowe motywy z nowoczesnym wzornictwem. Wśród nich znaleźli się Jolanta Owidzka i Wojciech Sadley. Powstawały meble, ceramika, biżuteria i tkaniny o formach odpowiadających gustom drugiej połowy XX wieku.
Skala przedsięwzięcia była ogromna. W okresie największego rozwoju Cepelia zrzeszała niemal sto spółdzielni, miała ponad trzysta punktów sprzedaży w Polsce, a swoje wyroby oferowała również za granicą, między innymi w Nowym Jorku i Brukseli. Związanych z nią było nawet 45 tysięcy pracowników. Dla wielu zagranicznych odbiorców właśnie tak wyglądała polska sztuka użytkowa.
Z czasem nazwa „cepelia” zaczęła jednak funkcjonować także jako określenie przesadnie ozdobnego folkloru. Masowa produkcja pamiątek sprzyjała uproszczeniom, a regionalne wzory bywały odrywane od miejsc, z których pochodziły. Po 1989 roku, wraz ze zmianą zasad gospodarki, dawny system spółdzielni i sklepów zaczął się rozpadać.
Krakowska wystawa zestawia dzieła cenionych projektantów z przedmiotami, które dziś bez wahania nazwalibyśmy kiczem. Niektóre z nich do dziś stoją na półkach w domach naszych rodziców i dziadków.