08/07/2026
Dom nie zawsze jest jeden. Czasem jest ich kilka.
To mieszkanie powstało dla pary, która na co dzień żyje pomiędzy Brenną, Cannes, Londynem i Berlinem.
Miało stać się ich beskidzką odskocznią - miejscem, do którego wraca się po podróżach, żeby zwolnić.
Postawiliśmy na jasne, naturalne wnętrze z subtelną paletą barw. Drewno, rattan, plecionki, miękkie tkaniny boucle i Iniana tapeta budują spokojną bazę, którą przełamują kolorowe fotele - pamiątka po wcześniejszych zakupach klientki. To właśnie od nich zaczęła się historia akcentów kolorystycznych w całym mieszkaniu.
Na niewielkiej powierzchni udało się zmieścić wszystko, czego potrzebuje drugi (a może nawet trzeci) dom. Jest funkcjonalny aneks kuchenny z ukrytą szafą-pralnią, wygodna jadalnia, strefa wypoczynkowa oraz miejsce dla miłośników muzyki i książek - biblioteczka z gramofonem, która zachęca, by odłożyć telefon i po prostu posłuchać ulubionej płyty.
To wnętrze nie ma imponować. Ma dawać spokój, wygodę i poczucie, że niezależnie od tego, z którego zakątka świata wraca się do Beskidów - jest się u siebie. I to chyba jest prawdziwy luksus.