20/07/2026
Pewnie się zastanawiacie co tu tak cicho... W sumie to nie wiem...
Może taka wakacyjna niemoc mnie dopadła. Chciałam napisać letnia, ale wyjrzałam za okno 🙉🙉 Czasem tak mam, że glina zamiast mnie przyciągać to odpycha. To znak, że trzeba od niej odpocząć. Już się nauczyłam, że nic na siłę - wena sama przyjdzie i wtedy na pewno powstanie coś fajnego...
Nie wiem, czy pisałam Wam kiedykolwiek, co było przed gliną, oprócz haftu krzyżykowego, który czasem domaga się atencji... Otóż w sumie dużo rzeczy. Zaczęłam chyba od biżuterii, która również nie chce zostać zapomniana, ale też było szydełko i szycie. Na szydelko też mnie czasem nachodzi, ale kiedy ostatnio szyłam, to nie pamiętam. Dlatego postanowiłam na działkę zabrać maszynę i wszystko, co latami leżało w pudełkach i czekało na swój czas.
Ale miałam fun! 3 dni szyłam!
Muszę napisać, że jestem z siebie dumna, bo uszyłam swoją pierwszą kosmetyczkę na suwak i z podszewką! 💪💪💪 Ależ mi się podoba! Nie przypuszczałam, że to takie proste 😁😁
Powstały 3 poduszeczki, dwie podkładki zostały oblamowane, panele do organizera do haftu, ktory kiedyś widzialam u Diana Wiszniewska i mi się taki zamarzył (tylko nie pamiętam, jak go uszyć), dwa zestawy do kolejnych kosmetyczek (tylko suwaków brak) i takie tam pierdółki. U mnie nawet najmniejszy skrawek się nie zmarnuje, wszystko pozszywam i wykorzystam do czegoś.
Miałam przede wszystkim zrobić aplikację na kurtce i koszuli, ale jak zmieniłam stopkę na taką do pikowania, to na dzień dobry połamałam dwie igły. Na ostatniej stwierdzilam, że za chwilę nie będę miala czym szyć i wróciłam do normalnego szycia.
Także pooglądajcie sobie, co tam przywiozłam. Dorzucę jakieś bardziej szczegółowe opisy pod zdjęciami.