17/08/2026
Część 5. Moja przygoda z florystyką i dekoracją — jak zbudowałam swoją siłę 🌸❤️
I właśnie wtedy rozpoczęła się moja prawdziwa przygoda z florystyką i dekoracją.
Od dwóch lat intensywnie prowadzę swój biznes i chyba do dziś czasami sama nie wierzę, ile udało mi się udźwignąć.
Kiedy ktoś pyta mnie:
„Jak Ty sobie radzisz z taką ilością pracy, z pięcioma córkami i jeszcze prowadzisz firmę?”
…czasami sama nie znam odpowiedzi. 😂
Po prostu robię.
Krok po kroku.
Dzień po dniu.
Pamiętam jednak doskonale moment po pożarze busa.
Byłam załamana.
Płakałam, nie wiedziałam, co robić, ale w mojej głowie pojawiła się jedna myśl:
„Muszę szybko kupić nowy bus.”
I wtedy po raz kolejny przekonałam się, jak ogromną siłę potrafi mieć kobieta, kiedy walczy nie tylko o siebie, ale przede wszystkim o swoje dzieci.
Jeśli jesteś mamą i czasami nie wierzysz w swoje możliwości, chcę Ci powiedzieć jedno:
Uwierz w siebie.
Bo matka, która chce zapewnić swoim dzieciom bezpieczeństwo, potrafi zrobić naprawdę bardzo wiele.
A czasami… nawet rzeczy, których sama wcześniej nie uważała za możliwe. ❤️
I chcę powiedzieć coś jeszcze, szczególnie do kobiet, które zostały same.
Jeśli dzisiaj jesteś bez wsparcia mężczyzny i myślisz:
„Nie dam sobie rady sama…”
— wyrzuć tę myśl z głowy.
Naprawdę.
Ja od trzech lat jestem sama.
I przez ten czas poradziłam sobie z prowadzeniem firmy, z domem, z wychowaniem pięciu córek i z tysiącem innych rzeczy, które każdego dnia przynosi życie.
Czy było łatwo?
Nie.
Czy czasami miałam dość?
Oczywiście.
Czy były momenty, kiedy chciało mi się płakać?
Było ich bardzo dużo.
Ale każdego dnia wstawałam i robiłam kolejny krok.
I dzisiaj mogę powiedzieć z dumą:
Dałam radę.
I nadal idę.
Do kolejnych celów.
Do kolejnych marzeń.
I coraz większymi krokami. ❤️
Pamiętam dzień, kiedy znalazłam swojego nowego busa około 30 kilometrów od Krakowa.
Pojechałam tam w jedną stronę BlaBlaCarem.
Miał to być średniej wielkości samochód.
Taki w sam raz.
Tylko że… wróciłam czymś, co dziś z uśmiechem nazywamy „autobusem”. 😂
Kupiłam busa maksymalnie długiego i maksymalnie wysokiego.
Takiego, żeby już absolutnie wszystko mieściło się w środku.
Czy wtedy zastanawiałam się, jak ja nim wrócę?
Chyba nie. 😂
Pamiętam za to bardzo dobrze tę pierwszą, około sześciogodzinną jazdę.
Sama.
Stres.
Nerwy.
Mnóstwo przygód po drodze.
Ale poradziłam sobie.
I chyba właśnie wtedy moja pewność siebie wzrosła o… 100%. 😂💪🏻
Bo skoro dałam radę przejechać tyle kilometrów ogromnym busem, którego wcześniej praktycznie nie znałam, to pomyślałam:
„Dobra. To teraz już chyba dam radę ze wszystkim.”
I wiecie co?
Ten bus naprawdę zmienił moje życie.
Ogromnie ułatwił mi pracę.
Przez te dwa lata wydarzyło się mnóstwo sytuacji, które w danym momencie wydawały się nie do pokonania.
Czasami zapomniałyśmy zwykłych rzeczy, takich jak zaczepy, trytytki czy obciążniki — a każdy dekorator wie, że właśnie takie drobiazgi potrafią uratować całą realizację. 😂
Bywało też tak, że na sali orientowałyśmy się, że drukarnia nie wydrukowała prawidłowo planu stołów.
I co wtedy?
Nie ma czasu na panikę.
Szukamy drukarni.
Dzwonimy.
Jedziemy.
Kombinujemy.
I robimy wszystko, żeby klient otrzymał dokładnie to, co było zaplanowane.
Bo w tej pracy naprawdę trzeba nauczyć się jednego:
zawsze musi być plan A… i plan B.
A czasami jeszcze C, D i E. 😂
I właśnie przez te wszystkie sytuacje nauczyłam się jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy:
Kobieta powinna umieć poradzić sobie sama.
Nie mówię, że nie potrzebujemy ludzi.
Wręcz przeciwnie — pomoc bliskich jest bezcenna. ❤️
Ale z własnego doświadczenia przekonałam się, że nie zawsze możemy na kogoś liczyć.
Dlatego dzisiaj uważam, że każda kobieta, szczególnie ta, która chce pracować jako florystka czy dekoratorka, powinna nauczyć się jak najwięcej.
Umieć coś przyciąć.
Umieć przygotować różne elementy dekoracji.
Połączyć kable.
Naprawić drobną rzecz.
Zamontować coś.
Przykręcić.
Przymocować.
Poradzić sobie z podstawowymi narzędziami.
Bo na realizacji nie zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi to za Ciebie.
Czasami jesteś sama, w środku nocy, kilkadziesiąt kilometrów od domu i musisz po prostu znaleźć rozwiązanie.
I wtedy nie ma:
„Ja tego nie umiem.”
Jest:
„Dobra. Muszę to zrobić.”
I robisz. ❤️
Każda taka sytuacja czegoś mnie nauczyła.
Każda porażka sprawiła, że stałam się bardziej wytrwała.
Każdy problem nauczył mnie myśleć szybciej.
I chyba właśnie dlatego dziś wiem, że nawet jeśli coś pójdzie nie tak, zawsze trzeba szukać rozwiązania.
Pamiętam, jak kilka lat temu przejmowałam się jedną dekoracją w weekend.
Marzyłam wtedy o tym, żeby zrobić jedno wesele w miesiącu.
A dzisiaj?
Mój rekord to 16 dekoracji w jeden weekend.
I nawet 3 wesela w jeden weekend. 😳❤️
Kiedy sama o tym myślę, czasami naprawdę trudno mi uwierzyć, jak daleko zaszłam.
Ale jednej rzeczy jestem pewna:
Sama nigdy bym tego nie zrobiła.
Gdyby nie moje córki, na które zawsze mogę liczyć…
Gdyby nie moja niezastąpiona koleżanka z czasów szkolnych — Vera. ❤️
To cudowna osoba, wyrozumiała, zawsze gotowa pomóc i taka, na którą naprawdę mogę liczyć w każdej sytuacji.
Życzę każdej kobiecie, żeby miała obok siebie choć jedną taką osobę.
Mój brat.
Moi bliscy.
I wszyscy ci ludzie, którzy przez te lata pomagali mi, wspierali mnie i byli przy mnie.
Bez Was nie byłabym dzisiaj w tym miejscu.
Nie osiągnęłabym tego wszystkiego.
I nie miałabym dziś czym się z Wami dzielić. ❤️
A jak my to wszystko ogarniamy?
Nie ma jednego magicznego sposobu.
Potrzebny jest przede wszystkim plan.
Plan A.
Plan B.
Czasami plan C. 😂
Trzeba dużo myśleć.
Być zgraną ekipą.
Słuchać siebie nawzajem.
Wiedzieć, kto za co odpowiada.
I przede wszystkim — mieć ogromną ilość siły.
Bo pracy jest naprawdę bardzo dużo.
Są nieprzespane noce.
Są długie dni.
Są nerwy.
Stres.
Zmęczenie.
I momenty, kiedy człowiek zastanawia się:
„Po co mi to wszystko?”
Bo z zewnątrz praca dekoratorki wygląda pięknie.
Kwiaty.
Sale.
Światła.
Piękne zdjęcia.
Uśmiechnięci ludzie.
Romantyczne wesela.
Ale za tym wszystkim jest ogrom myślenia, organizacji i odpowiedzialności.
Każdy człowiek ma inny charakter.
Każdy klient jest inny.
Do każdego trzeba znaleźć odpowiednie podejście.
Trzeba słuchać.
Rozumieć.
Przewidywać.
I cały czas pilnować dziesiątek rzeczy jednocześnie.
Dlatego przede wszystkim trzeba tę pracę naprawdę kochać.
Bo gdyby nie miłość do tego, co robię, pewnie dawno bym się poddała.
To nie jest łatwa praca.
Jest stresująca.
Jest wymagająca.
Czasami wyczerpująca.
Ale jednocześnie…
jest przepiękna. ❤️
Czasami mówię, że kiedy w poniedziałek zaczynam tydzień pracy, to tak, jakbym nabierała powietrza i wskakiwała pod wodę.
I dopiero w niedzielę, kiedy wszystko jest zrobione, dekoracje oddane, samochód rozładowany, a ostatnia realizacja zakończona…
mogę wreszcie wypłynąć i powiedzieć:
„Udało się. Mogę oddychać.” 😂❤️
Przez cały tydzień żyję ze świadomością:
Czy wszystko się uda?
Czy niczego nie zapomniałyśmy?
Czy wszystko dojedzie?
Czy wszystko będzie wyglądało tak, jak zaplanowałam?
Dlatego tak bardzo dokładnie planuję każdą realizację.
Czasami wręcz do najmniejszego szczegółu.
Bo wiem, że w tej pracy jeden mały szczegół może zrobić ogromną różnicę.
I dzisiaj jestem przede wszystkim ogromnie wdzięczna.
Bogu. ❤️
Za każdą osobę, którą postawił na mojej drodze.
Za każdą klientkę.
A było ich już tysiące.
Za każdą osobę, która mi zaufała.
Za każdą pomocną dłoń.
Za każdą sytuację, z którą musiałam sobie poradzić.
Za każdą porażkę, która czegoś mnie nauczyła.
I za wszystkich dobrych ludzi, których spotkałam po drodze.
Dzisiaj idę dalej.
Już silniejsza.
Bardziej pewna siebie.
Niezależna.
I przede wszystkim dumna.
Dumna z siebie.
Dumna z moich córek.
Dumna z tego, co razem stworzyłyśmy.
I idziemy do naszego marzenia wielkimi krokami. ❤️
Przez te lata nauczyłam się naprawdę bardzo dużo.
Wiem już, jak wygląda ta praca od środka.
Wiem, ile kosztuje piękna dekoracja.
I wiem, ile serca, czasu, pracy i odpowiedzialności potrzeba, żeby stworzyć coś, co klient zobaczy później tylko jako piękny efekt.
I chyba właśnie nadszedł czas, żeby tą wiedzą zacząć dzielić się z Wami.
Bo skoro ja mogłam zacząć od małego samochodu, przejść przez pożar, kupić ogromnego busa, zbudować firmę, wychować pięć córek i dojść do momentu, w którym robię kilkanaście realizacji w jeden weekend…
to może moja historia i moje doświadczenie pomogą również komuś z Was. ❤️
Ale o tym opowiem Wam już w następnym poście. 🌸✨
Ciąg dalszy nastąpi…