Decorate your dreams

Decorate your dreams Florystka i dekoratorka z pasją do piękna. Tworzę wyjątkowe kompozycje kwiatowe i dekoracje dopasowane do charakteru każdej uroczystości.

Dbam o detale, estetykę i niepowtarzalny klimat wydarzenia🤍

Małe marzenia, wielkie emocje. 🩷🦋Stworzona z myślą o tych, którzy wierzą, że najpiękniejsze chwile zaczynają się od marz...
02/09/2026

Małe marzenia, wielkie emocje. 🩷🦋
Stworzona z myślą o tych, którzy wierzą, że najpiękniejsze chwile zaczynają się od marzeń.
Delikatny róż, blask, kwiaty i odrobina magii — wszystko po to, by ten wyjątkowy dzień wyglądał jak spełniony sen. ✨

Decorate your dreams. 🤍

Zapisani sobie w gwiazdach ❤️Romantyzm w najdelikatniejszym wydaniu. 🤍Stworzona z myślą o wyjątkowych osobach, ta realiz...
02/09/2026

Zapisani sobie w gwiazdach ❤️
Romantyzm w najdelikatniejszym wydaniu. 🤍
Stworzona z myślą o wyjątkowych osobach, ta realizacja była połączeniem subtelnych kwiatów, miękkich tkanin i światła, które nadało całości niezwykłą atmosferę.
Każdy detal — z myślą o nich. ✨

40. urodziny w kobiecym, eleganckim wydaniu ✨🤍Balony, kwiaty, światło i odrobina blasku — wszystko połączone w jedną wyj...
31/08/2026

40. urodziny w kobiecym, eleganckim wydaniu ✨🤍
Balony, kwiaty, światło i odrobina blasku — wszystko połączone w jedną wyjątkową aranżację stworzoną z myślą o Jubilatce. 🌸🎈✨

Uwielbiam tworzyć dekoracje, które nie tylko pięknie wyglądają, ale przede wszystkim tworzą wyjątkową atmosferę i zostają w pamięci na długo. 🤍

Dziękuję za zaufanie i możliwość stworzenia tej pięknej oprawy 40. urodzin! 🥂

Część 5. Moja przygoda z florystyką i dekoracją — jak zbudowałam swoją siłę 🌸❤️I właśnie wtedy rozpoczęła się moja prawd...
17/08/2026

Część 5. Moja przygoda z florystyką i dekoracją — jak zbudowałam swoją siłę 🌸❤️

I właśnie wtedy rozpoczęła się moja prawdziwa przygoda z florystyką i dekoracją.

Od dwóch lat intensywnie prowadzę swój biznes i chyba do dziś czasami sama nie wierzę, ile udało mi się udźwignąć.

Kiedy ktoś pyta mnie:

„Jak Ty sobie radzisz z taką ilością pracy, z pięcioma córkami i jeszcze prowadzisz firmę?”

…czasami sama nie znam odpowiedzi. 😂

Po prostu robię.

Krok po kroku.

Dzień po dniu.

Pamiętam jednak doskonale moment po pożarze busa.

Byłam załamana.

Płakałam, nie wiedziałam, co robić, ale w mojej głowie pojawiła się jedna myśl:

„Muszę szybko kupić nowy bus.”

I wtedy po raz kolejny przekonałam się, jak ogromną siłę potrafi mieć kobieta, kiedy walczy nie tylko o siebie, ale przede wszystkim o swoje dzieci.

Jeśli jesteś mamą i czasami nie wierzysz w swoje możliwości, chcę Ci powiedzieć jedno:

Uwierz w siebie.

Bo matka, która chce zapewnić swoim dzieciom bezpieczeństwo, potrafi zrobić naprawdę bardzo wiele.

A czasami… nawet rzeczy, których sama wcześniej nie uważała za możliwe. ❤️

I chcę powiedzieć coś jeszcze, szczególnie do kobiet, które zostały same.

Jeśli dzisiaj jesteś bez wsparcia mężczyzny i myślisz:

„Nie dam sobie rady sama…”

— wyrzuć tę myśl z głowy.

Naprawdę.

Ja od trzech lat jestem sama.

I przez ten czas poradziłam sobie z prowadzeniem firmy, z domem, z wychowaniem pięciu córek i z tysiącem innych rzeczy, które każdego dnia przynosi życie.

Czy było łatwo?

Nie.

Czy czasami miałam dość?

Oczywiście.

Czy były momenty, kiedy chciało mi się płakać?

Było ich bardzo dużo.

Ale każdego dnia wstawałam i robiłam kolejny krok.

I dzisiaj mogę powiedzieć z dumą:

Dałam radę.

I nadal idę.

Do kolejnych celów.

Do kolejnych marzeń.

I coraz większymi krokami. ❤️

Pamiętam dzień, kiedy znalazłam swojego nowego busa około 30 kilometrów od Krakowa.

Pojechałam tam w jedną stronę BlaBlaCarem.

Miał to być średniej wielkości samochód.

Taki w sam raz.

Tylko że… wróciłam czymś, co dziś z uśmiechem nazywamy „autobusem”. 😂

Kupiłam busa maksymalnie długiego i maksymalnie wysokiego.

Takiego, żeby już absolutnie wszystko mieściło się w środku.

Czy wtedy zastanawiałam się, jak ja nim wrócę?

Chyba nie. 😂

Pamiętam za to bardzo dobrze tę pierwszą, około sześciogodzinną jazdę.

Sama.

Stres.

Nerwy.

Mnóstwo przygód po drodze.

Ale poradziłam sobie.

I chyba właśnie wtedy moja pewność siebie wzrosła o… 100%. 😂💪🏻

Bo skoro dałam radę przejechać tyle kilometrów ogromnym busem, którego wcześniej praktycznie nie znałam, to pomyślałam:

„Dobra. To teraz już chyba dam radę ze wszystkim.”

I wiecie co?

Ten bus naprawdę zmienił moje życie.

Ogromnie ułatwił mi pracę.

Przez te dwa lata wydarzyło się mnóstwo sytuacji, które w danym momencie wydawały się nie do pokonania.

Czasami zapomniałyśmy zwykłych rzeczy, takich jak zaczepy, trytytki czy obciążniki — a każdy dekorator wie, że właśnie takie drobiazgi potrafią uratować całą realizację. 😂

Bywało też tak, że na sali orientowałyśmy się, że drukarnia nie wydrukowała prawidłowo planu stołów.

I co wtedy?

Nie ma czasu na panikę.

Szukamy drukarni.

Dzwonimy.

Jedziemy.

Kombinujemy.

I robimy wszystko, żeby klient otrzymał dokładnie to, co było zaplanowane.

Bo w tej pracy naprawdę trzeba nauczyć się jednego:

zawsze musi być plan A… i plan B.

A czasami jeszcze C, D i E. 😂

I właśnie przez te wszystkie sytuacje nauczyłam się jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy:

Kobieta powinna umieć poradzić sobie sama.

Nie mówię, że nie potrzebujemy ludzi.

Wręcz przeciwnie — pomoc bliskich jest bezcenna. ❤️

Ale z własnego doświadczenia przekonałam się, że nie zawsze możemy na kogoś liczyć.

Dlatego dzisiaj uważam, że każda kobieta, szczególnie ta, która chce pracować jako florystka czy dekoratorka, powinna nauczyć się jak najwięcej.

Umieć coś przyciąć.

Umieć przygotować różne elementy dekoracji.

Połączyć kable.

Naprawić drobną rzecz.

Zamontować coś.

Przykręcić.

Przymocować.

Poradzić sobie z podstawowymi narzędziami.

Bo na realizacji nie zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi to za Ciebie.

Czasami jesteś sama, w środku nocy, kilkadziesiąt kilometrów od domu i musisz po prostu znaleźć rozwiązanie.

I wtedy nie ma:

„Ja tego nie umiem.”

Jest:

„Dobra. Muszę to zrobić.”

I robisz. ❤️

Każda taka sytuacja czegoś mnie nauczyła.

Każda porażka sprawiła, że stałam się bardziej wytrwała.

Każdy problem nauczył mnie myśleć szybciej.

I chyba właśnie dlatego dziś wiem, że nawet jeśli coś pójdzie nie tak, zawsze trzeba szukać rozwiązania.

Pamiętam, jak kilka lat temu przejmowałam się jedną dekoracją w weekend.

Marzyłam wtedy o tym, żeby zrobić jedno wesele w miesiącu.

A dzisiaj?

Mój rekord to 16 dekoracji w jeden weekend.

I nawet 3 wesela w jeden weekend. 😳❤️

Kiedy sama o tym myślę, czasami naprawdę trudno mi uwierzyć, jak daleko zaszłam.

Ale jednej rzeczy jestem pewna:

Sama nigdy bym tego nie zrobiła.

Gdyby nie moje córki, na które zawsze mogę liczyć…

Gdyby nie moja niezastąpiona koleżanka z czasów szkolnych — Vera. ❤️

To cudowna osoba, wyrozumiała, zawsze gotowa pomóc i taka, na którą naprawdę mogę liczyć w każdej sytuacji.

Życzę każdej kobiecie, żeby miała obok siebie choć jedną taką osobę.

Mój brat.

Moi bliscy.

I wszyscy ci ludzie, którzy przez te lata pomagali mi, wspierali mnie i byli przy mnie.

Bez Was nie byłabym dzisiaj w tym miejscu.

Nie osiągnęłabym tego wszystkiego.

I nie miałabym dziś czym się z Wami dzielić. ❤️

A jak my to wszystko ogarniamy?

Nie ma jednego magicznego sposobu.

Potrzebny jest przede wszystkim plan.

Plan A.

Plan B.

Czasami plan C. 😂

Trzeba dużo myśleć.

Być zgraną ekipą.

Słuchać siebie nawzajem.

Wiedzieć, kto za co odpowiada.

I przede wszystkim — mieć ogromną ilość siły.

Bo pracy jest naprawdę bardzo dużo.

Są nieprzespane noce.

Są długie dni.

Są nerwy.

Stres.

Zmęczenie.

I momenty, kiedy człowiek zastanawia się:

„Po co mi to wszystko?”

Bo z zewnątrz praca dekoratorki wygląda pięknie.

Kwiaty.

Sale.

Światła.

Piękne zdjęcia.

Uśmiechnięci ludzie.

Romantyczne wesela.

Ale za tym wszystkim jest ogrom myślenia, organizacji i odpowiedzialności.

Każdy człowiek ma inny charakter.

Każdy klient jest inny.

Do każdego trzeba znaleźć odpowiednie podejście.

Trzeba słuchać.

Rozumieć.

Przewidywać.

I cały czas pilnować dziesiątek rzeczy jednocześnie.

Dlatego przede wszystkim trzeba tę pracę naprawdę kochać.

Bo gdyby nie miłość do tego, co robię, pewnie dawno bym się poddała.

To nie jest łatwa praca.

Jest stresująca.

Jest wymagająca.

Czasami wyczerpująca.

Ale jednocześnie…

jest przepiękna. ❤️

Czasami mówię, że kiedy w poniedziałek zaczynam tydzień pracy, to tak, jakbym nabierała powietrza i wskakiwała pod wodę.

I dopiero w niedzielę, kiedy wszystko jest zrobione, dekoracje oddane, samochód rozładowany, a ostatnia realizacja zakończona…

mogę wreszcie wypłynąć i powiedzieć:

„Udało się. Mogę oddychać.” 😂❤️

Przez cały tydzień żyję ze świadomością:

Czy wszystko się uda?

Czy niczego nie zapomniałyśmy?

Czy wszystko dojedzie?

Czy wszystko będzie wyglądało tak, jak zaplanowałam?

Dlatego tak bardzo dokładnie planuję każdą realizację.

Czasami wręcz do najmniejszego szczegółu.

Bo wiem, że w tej pracy jeden mały szczegół może zrobić ogromną różnicę.

I dzisiaj jestem przede wszystkim ogromnie wdzięczna.

Bogu. ❤️

Za każdą osobę, którą postawił na mojej drodze.

Za każdą klientkę.

A było ich już tysiące.

Za każdą osobę, która mi zaufała.

Za każdą pomocną dłoń.

Za każdą sytuację, z którą musiałam sobie poradzić.

Za każdą porażkę, która czegoś mnie nauczyła.

I za wszystkich dobrych ludzi, których spotkałam po drodze.

Dzisiaj idę dalej.

Już silniejsza.

Bardziej pewna siebie.

Niezależna.

I przede wszystkim dumna.

Dumna z siebie.

Dumna z moich córek.

Dumna z tego, co razem stworzyłyśmy.

I idziemy do naszego marzenia wielkimi krokami. ❤️

Przez te lata nauczyłam się naprawdę bardzo dużo.

Wiem już, jak wygląda ta praca od środka.

Wiem, ile kosztuje piękna dekoracja.

I wiem, ile serca, czasu, pracy i odpowiedzialności potrzeba, żeby stworzyć coś, co klient zobaczy później tylko jako piękny efekt.

I chyba właśnie nadszedł czas, żeby tą wiedzą zacząć dzielić się z Wami.

Bo skoro ja mogłam zacząć od małego samochodu, przejść przez pożar, kupić ogromnego busa, zbudować firmę, wychować pięć córek i dojść do momentu, w którym robię kilkanaście realizacji w jeden weekend…

to może moja historia i moje doświadczenie pomogą również komuś z Was. ❤️

Ale o tym opowiem Wam już w następnym poście. 🌸✨

Ciąg dalszy nastąpi…

50. urodziny w wyjątkowym stylu ✨Elegancja, blask i odrobina glamour – właśnie takie przyjęcia lubimy najbardziej. 🖤✨Zło...
15/08/2026

50. urodziny w wyjątkowym stylu ✨

Elegancja, blask i odrobina glamour – właśnie takie przyjęcia lubimy najbardziej. 🖤✨

Złota ścianka cekinowa, efektowna kompozycja balonowa w odcieniach czerni, granatu i fioletu, podświetlana cyfra 50 oraz neonowy napis „Happy Birthday” stworzyły wyjątkową oprawę tego jubileuszu. 🥂

Bo piękna dekoracja to nie tylko tło – to atmosfera, emocje i wspomnienia, które zostają na długo. 🤍

📅 Mamy jeszcze wolne terminy we wrześniu i październiku!
📩 Napisz do nas i stwórzmy razem dekorację Twoich marzeń.
570 306 498

Czerń, biel i blask – połączenie, które robi efekt WOW! ✨Elegancka dekoracja w wyjątkowym klimacie, stworzona z myślą o ...
15/08/2026

Czerń, biel i blask – połączenie, które robi efekt WOW! ✨

Elegancka dekoracja w wyjątkowym klimacie, stworzona z myślą o tym, aby ten dzień był naprawdę niezapomniany. 🤍🖤

Balonowa kompozycja, podświetlana ścianka i personalizowany napis – każdy detal tworzy spójną i efektowną całość. ✨

Marzysz o dekoracji, która zachwyci Ciebie i Twoich gości?
📩 Napisz do nas – chętnie stworzymy coś wyjątkowego również dla Ciebie.
570 306 498

📅 Mamy jeszcze wolne terminy we wrześniu i październiku!

Część 4. Nowe miejsce, nowe projekty i próba, której się nie spodziewałam…Wszystko zaczęło się wtedy, kiedy SistersProje...
10/08/2026

Część 4. Nowe miejsce, nowe projekty i próba, której się nie spodziewałam…
Wszystko zaczęło się wtedy, kiedy SistersProjekt Studio Dekoracji zaprosiły mnie na targi do Przystań M - sala bankietowa
Często myślę o tym, jak wiele osób Bóg postawił na mojej drodze.
Jedni nauczyli mnie, jak być dobrym człowiekiem.
Inni pokazali mi, czego w życiu nie chcę.
W ciągu kolejnego roku objechałam chyba całe województwo mazowieckie i lubelskie.
Dekorowałam na najróżniejszych salach, w remizach, w wielu wyjątkowych miejscach.
Przez ten jeden rok nauczyłam się samodzielnie tak wiele.
Rozwinęłam swoją firmę, zdobyłam doświadczenie, poznałam mnóstwo historii i zobaczyłam, jak naprawdę wygląda życie dekoratorki.
Bo trzeba powiedzieć jedno…
Nie zawsze jest tak pięknie, jak wygląda to na zdjęciach.

Było mnóstwo stresu.

Był płacz, nerwy, nieprzespane noce.

Czasami czegoś zapomniałam.

Czasami coś się zepsuło.

Czasami wydawało mi się, że nie dam rady.

Ale zawsze, absolutnie zawsze, udawało się znaleźć jakieś wyjście.

I pomimo tego wszystkiego…

to był wspaniały czas. ❤️
Mimo wszystkiego.

Mimo łez.

Mimo strachu.

Zrobiłam to.

I właśnie wtedy stałam się jeszcze silniejsza.

💪🏻❤️

Dzisiaj wiem, że czasami życie zabiera nam coś, co wydaje się końcem świata…

żeby chwilę później otworzyć przed nami drzwi do czegoś zupełnie nowego.

Osoby, które wniosły do mojego życia ogrom wiedzy, doświadczenia i pomocy.

I właśnie dzięki nim wydarzyły się kolejne rzeczy, o których wtedy nawet nie mogłam marzyć…

Ale o tym opowiem Wam już wkrótce. ❤️

A na zakończenie tej historii mam dla Was jeszcze coś bardzo ciekawego…

🌸✨ Ciąg dalszy nastąpi.

✨ A to kilka moich prac i przygód z mojego życia.

Część 4. Nowe miejsce, nowe projekty i próba, której się nie spodziewałam…Po przeprowadzce moje życie naprawdę bardzo si...
10/08/2026

Część 4. Nowe miejsce, nowe projekty i próba, której się nie spodziewałam…

Po przeprowadzce moje życie naprawdę bardzo się zmieniło.

Pojawiły się nowe możliwości, nowe znajomości i… nowe projekty.

Wszystko zaczęło się wtedy, kiedy SistersProjekt Studio Dekoracji zaprosiły mnie na targi do Przystań M - sala bankietowa

To właśnie tam poznałam cudowną kobietę Zofia Anna Meloyan ❤️– właścicielkę tego miejsca.

Nie wiedziałam wtedy jeszcze, jak ważne spotkanie będzie to dla mnie.

Od tamtego czasu ludzie z Przystani stali się dla mnie jak druga rodzina. ❤️

Do dziś traktują mnie jak członka swojej rodziny i jestem za to ogromnie wdzięczna.

Często myślę o tym, jak wiele osób Bóg postawił na mojej drodze.

Jedni nauczyli mnie, jak być dobrym człowiekiem.
Inni pokazali mi, czego w życiu nie chcę.

Byli też tacy, którzy pomogli mi wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebowałam.

I chyba właśnie dzięki tym wszystkim ludziom stałam się tym człowiekiem, którym jestem dzisiaj.

Początki wcale nie były łatwe.

Pamiętam, jak jeździłam wtedy małym samochodem z całym sprzętem. 🙈

Momentami było naprawdę ciężko.

Aż w końcu sama uzbierałam pieniądze na swojego pierwszego busa.

Matko… jak bardzo ułatwiło mi to życie! 😂

I dzisiaj, po tylu latach doświadczenia, każdemu dekoratorowi i każdej dekoratorce mogę powiedzieć jedno:

Jeśli tylko macie taką możliwość – zainwestujcie w duży, wygodny samochód. 😌

Naprawdę ułatwia życie chyba o 90%! 😂

W ciągu kolejnego roku objechałam chyba całe województwo mazowieckie i lubelskie.

Dekorowałam na najróżniejszych salach, w remizach, w wielu wyjątkowych miejscach.

Poznałam ogromną liczbę ludzi.

I miałam ogromne szczęście, bo Bóg naprawdę stawiał na mojej drodze wspaniałych ludzi. ❤️

Przez ten jeden rok nauczyłam się samodzielnie tak wiele.

Rozwinęłam swoją firmę, zdobyłam doświadczenie, poznałam mnóstwo historii i zobaczyłam, jak naprawdę wygląda życie dekoratorki.

Bo trzeba powiedzieć jedno…

Nie zawsze jest tak pięknie, jak wygląda to na zdjęciach.

Było mnóstwo stresu.

Był płacz, nerwy, nieprzespane noce.

Czasami czegoś zapomniałam.

Czasami coś się zepsuło.

Czasami wydawało mi się, że nie dam rady.

Ale zawsze, absolutnie zawsze, udawało się znaleźć jakieś wyjście.

I pomimo tego wszystkiego…

to był wspaniały czas. ❤️

Aż do pewnego dnia.

Jechałam właśnie na dekorację.

Nagle mój bus zapalił się na drodze.

🔥

W ciągu około 15 minut spłonął cały mój samochód.

Spłonęło wszystko, na co tak ciężko pracowałam i co przez tyle czasu budowałam.

Cały mój dorobek. 😭

Do dziś trudno mi w to uwierzyć.

Ale życie czasami przynosi nam takie próby, których kompletnie się nie spodziewamy.

Pamiętam, jak wtedy płakałam.

I wiecie co?

Nie płakałam najbardziej o busa.

Najbardziej martwiłam się o to, że nie będę w stanie zrobić ludziom ich dekoracji.

Miałam przecież pojechać na realizacje.

I wtedy po raz kolejny przekonałam się, jak wielką siłę daje człowiekowi rodzina i dobrzy ludzie wokół niego. ❤️

Moje córki, moje znajome i bliskie mi osoby stanęły razem ze mną.

Wspólnymi siłami udało nam się zrobić dwie piękne dekoracje.

Mimo wszystkiego.

Mimo łez.

Mimo strachu.

Mimo tego, że jeszcze chwilę wcześniej patrzyłam, jak płonie mój cały dorobek.

Zrobiłam to.

I właśnie wtedy stałam się jeszcze silniejsza.

💪🏻❤️

Dzisiaj wiem, że czasami życie zabiera nam coś, co wydaje się końcem świata…

żeby chwilę później otworzyć przed nami drzwi do czegoś zupełnie nowego.

Bo po tej historii z busem na mojej drodze pojawiły się kolejne osoby.

Osoby, które wniosły do mojego życia ogrom wiedzy, doświadczenia i pomocy.

I właśnie dzięki nim wydarzyły się kolejne rzeczy, o których wtedy nawet nie mogłam marzyć…

Ale o tym opowiem Wam już wkrótce. ❤️

A na zakończenie tej historii mam dla Was jeszcze coś bardzo ciekawego…

🌸✨ Ciąg dalszy nastąpi.

✨ A to kilka moich prac i przygód z mojego życia.

❤️ Część 3. Kiedy zrozumiałam, że muszę coś zmienić…Po przeprowadzce do Łomnicy nasze życie zaczęło wyglądać zupełnie in...
08/08/2026

❤️ Część 3. Kiedy zrozumiałam, że muszę coś zmienić…

Po przeprowadzce do Łomnicy nasze życie zaczęło wyglądać zupełnie inaczej.

Zawsze byłam osobą bardzo otwartą na ludzi. Uwielbiałam kontakt z drugim człowiekiem i bardzo mi tego brakowało. Coraz częściej wracało do mnie marzenie o stworzeniu niezwykłej kwiaciarni w Polsce – takiej, jakiej jeszcze nie było.

I wtedy pomyślałam:

„Nie chcę już tylko marzyć. Muszę coś zmienić.”

Przez cztery lata praktycznie każdego dnia siedziałam w domu. Oczywiście – robiłam to, co kochałam. Tworzyłam kwiaty, dekoracje, wymyślałam nowe rzeczy. Ale gdzieś głęboko czułam, że to jeszcze nie jest to, o czym naprawdę marzę.

Postanowiłam więc zrobić kolejny krok.

Chciałam zacząć dekorować wesela i tworzyć wyjątkowe przestrzenie na najważniejsze chwile w życiu innych ludzi.

Na początku mój mąż wspierał ten pomysł. Pomagał mi, jak tylko potrafił. Zaczął nawet robić cyfry i ścianki, żebyśmy mogli razem rozwijać tę małą działalność. ❤️Było coraz trudniej…

A potem wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło nasze życie.

Przez ogromny stres i wszystko, co działo się wokół nas, straciliśmy nasze małżeństwo . 💔

To był jeden z najtrudniejszych momentów mojego życia.

W tym samym czasie musiałam jeszcze szukać nowego domu.

I właśnie wtedy wydarzył się mały cud…

Przeglądając ogłoszenia, zupełnie przypadkiem trafiłam na ofertę, którą zobaczyła moja klientka – Pani Sylwia, dla której wcześniej wykonywałam dekoracje.

Nie wiem, czy można powiedzieć, że to był przypadek…

Pani Sylwia bardzo szybko wyciągnęła do mnie pomocną dłoń. ❤️

Do dziś jestem jej za to ogromnie wdzięczna.

Dzięki niej od trzech lat mieszkam szczęśliwie w Pilawie i mogłam zacząć kolejny etap swojego życia.

Ale co wydarzyło się później?

Jak potoczyło się moje życie i czy udało mi się spełnić marzenie o stworzeniu tego wyjątkowego miejsca?

O tym opowiem Wam jutro… ❤️

A poniżej zobaczycie jedną z moich pierwszych realizacji i miejsce, od którego tak naprawdę zaczęła się moja droga dekoratorki. 🌸✨

Część 3. Kiedy zrozumiałam, że muszę coś zmienić…Po przeprowadzce do Łomnicy nasze życie zaczęło wyglądać zupełnie inacz...
08/08/2026

Część 3. Kiedy zrozumiałam, że muszę coś zmienić…

Po przeprowadzce do Łomnicy nasze życie zaczęło wyglądać zupełnie inaczej.

Zawsze byłam osobą bardzo otwartą na ludzi. Uwielbiałam kontakt z drugim człowiekiem i bardzo mi tego brakowało. Coraz częściej wracało do mnie marzenie o stworzeniu niezwykłej kwiaciarni w Polsce – takiej, jakiej jeszcze nie było.

I wtedy pomyślałam:

„Nie chcę już tylko marzyć. Muszę coś zmienić.”

Przez cztery lata praktycznie każdego dnia siedziałam w domu. Oczywiście – robiłam to, co kochałam. Tworzyłam kwiaty, dekoracje, wymyślałam nowe rzeczy. Ale gdzieś głęboko czułam, że to jeszcze nie jest to, o czym naprawdę marzę.

Postanowiłam więc zrobić kolejny krok.

Chciałam zacząć dekorować wesela i tworzyć wyjątkowe przestrzenie na najważniejsze chwile w życiu innych ludzi.

Na początku mój mąż wspierał ten pomysł. Pomagał mi, jak tylko potrafił. Zaczął nawet robić cyfry i ścianki, żebyśmy mogli razem rozwijać tę małą działalność. ❤️

Do dziś pamiętam moją pierwszą dekorację na komunię – dla sąsiadki.

Byłam pełna emocji i ogromnie się bałam, czy wszystko będzie dobrze. A kiedy zobaczyłam reakcje ludzi… byłam w szoku.

Wszyscy byli zachwyceni.

Znajomi zaczęli sami pytać, czy udekoruję ich przyjęcia. Pojawiały się kolejne zapytania, kolejne realizacje i kolejni ludzie, którzy zaczynali mi ufać.

Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że wszystko potoczy się tak szybko.

Zaczęłam dekorować coraz więcej.

I wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak wysoką cenę czasami płaci się za spełnianie swoich marzeń…

Coraz częściej zapominałam o rodzinie. Praca pochłaniała mnie bez reszty. A życie dekoratorki wcale nie wyglądało tak pięknie, jak mogłoby się wydawać.

To często były nieprzespane noce, ogromny stres, nerwy, presja i mnóstwo emocji.

Zdarzało się, że pracowałam do rana, a później normalnie trzeba było funkcjonować.

Często zabieraliśmy ze sobą córeczkę, bo nie zawsze było z kim ją zostawić.

Z czasem mój mąż zaczął tracić zapał do tego wszystkiego. Początkowe wsparcie zamieniło się w złość i niezrozumienie. Coraz częściej przeszkadzało mu, że pracuję nocami, że ciągle jestem zajęta i że dekoracje zaczęły zajmować tak dużą część naszego życia.

Było coraz trudniej…

A potem wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło nasze życie.

Przez ogromny stres i wszystko, co działo się wokół nas, straciliśmy nasze maleństwo. 💔

To był jeden z najtrudniejszych momentów mojego życia.

W tym samym czasie musiałam jeszcze szukać nowego domu.

I właśnie wtedy wydarzył się mały cud…

Przeglądając ogłoszenia, zupełnie przypadkiem trafiłam na ofertę, którą zobaczyła moja klientka – Pani Sylwia, dla której wcześniej wykonywałam dekoracje.

Nie wiem, czy można powiedzieć, że to był przypadek…

Pani Sylwia bardzo szybko wyciągnęła do mnie pomocną dłoń. ❤️

Do dziś jestem jej za to ogromnie wdzięczna.

Dzięki niej od trzech lat mieszkam szczęśliwie w Pilawie i mogłam zacząć kolejny etap swojego życia.

Ale co wydarzyło się później?

Jak potoczyło się moje życie i czy udało mi się spełnić marzenie o stworzeniu tego wyjątkowego miejsca?

O tym opowiem Wam jutro… ❤️

A poniżej zobaczycie jedną z moich pierwszych realizacji i miejsce, od którego tak naprawdę zaczęła się moja droga dekoratorki. 🌸✨

❤️

Adres

Juliana Tuwima
Pilawa Gmina
08-440

Telefon

+48572450381

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Decorate your dreams umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Decorate your dreams:

Skróty

Udostępnij