19/06/2026
Ostatnio projektowałam przestrzeń dla dorosłej osoby ze zdiagnozowanym ADHD. To doświadczenie mocno mnie zatrzymało i po raz kolejny uświadomiło mi, na czym tak naprawdę polega moja praca architekta wnętrz.
Prawdziwy proces projektowy wcale nie zaczyna się od wybierania pięknych materiałów, przeglądania Pinteresta czy śledzenia najnowszych trendów. Zaczyna się od szczerej, głębokiej i empatycznej rozmowy.
Kiedy projektujemy dla osób neuroatypowych, czysta estetyka nierzadko musi ustąpić miejsca funkcjonalności i psychologii. Dlaczego?
👉 Ogromna samoświadomość. Osoby świadome swojej neuroatypowości zazwyczaj doskonale wiedzą, co wspiera ich codzienne życie, a co je przebodźcowuje.
👉 Odrzucenie schematów. Standardowe, „katalogowe” rozwiązania, które my – projektanci – często traktujemy jako pewniki, tutaj po prostu nie zadziałają. Klienci odrzucą to, co im nie służy.
Projektowanie zorientowane na neuroróżnorodność wymaga wyjścia z zawodowej strefy komfortu. Wymaga szczególnej uwagi, czułości i ogromnego zrozumienia dla drugiego człowieka.
Ilse Crawford ujęła to kiedyś idealnie:
„Mamy dwoje oczu, dwoje uszu i jedne usta. I w tych właśnie proporcjach powinniśmy ich używać.”
Dobry projektant to projektant empatyczny. Taki, który potrafi obserwować i słuchać znacznie więcej, niż mówić, by wspólnie znaleźć rozwiązania skrojone pod konkretną osobę.
Dlatego dzisiaj mam dla Was małe zadanie z codziennej uważności. Zanim w ogóle pomyślicie o remoncie czy szukaniu architekta, zatrzymajcie się na chwilę przy kawie ☕ i odpowiedzcie sobie szczerze na trzy pytania:
🌿 Co w moim domu naprawdę mi służy i daje poczucie spokoju?
🌿 Czego w swoim otoczeniu nie lubię i co mnie drażni?
🌿 Jak w rzeczywistości wyglądają moje codzienne rutyny i jak lubię spędzać czas?
Dopiero z tym bardzo osobistym fundamentem – wiedzą o sobie samym, wolną od przelotnych mód – zacznijcie szukać projektanta. Takiego, który zamiast od progu forsować swoją wizję, po prostu usiądzie naprzeciwko i z uwagą Was wysłucha. ❤️
A jak to jest u Was? Macie już zdefiniowane swoje domowe potrzeby, czy zdarza Wam się jeszcze ulegać pięknym obrazkom z katalogów? Dajcie znać w komentarzach! 👇