VALOR antyki

VALOR antyki ZAPRASZAMY NA NASZE AUKCJE:
valor.onebid.pl

12 styczniaDZIEŃ CAŁOWANIA RUDYCH( )Dzień Całowania Rudych (ang. Kiss A Ginger Day) został zapoczątkowany w 2009 roku pr...
12/01/2026

12 stycznia
DZIEŃ CAŁOWANIA RUDYCH
( )

Dzień Całowania Rudych (ang. Kiss A Ginger Day) został zapoczątkowany w 2009 roku przez Kanadyjczyka Dereka Forgie, zwykłego użytkownika facebooka, w odpowiedzi na popularną wówczas również na facebooku akcję “Kick A Ginger” (Kopnij Rudego) - niesmaczny żart, który spowodował liczne ataki na rudowłose dzieci w szkołach. W odpowiedzi Forgie zaproponował, że 12 stycznia będzie corocznym dniem całowania złotowłosych i generalnie wyrażania dla nich sympatii.

Przyłączamy się do tej godnej poparcia akcji, oczywiście traktując temat , czyli – tradycyjnie - wybierając 3 różne ujęcia:

1️⃣ RUDE PRZYDOMKI

Wiele postaci historycznych zawdzięcza swoje „ksywki” temu kolorowi włosów.

Wymieńmy tylko: Fryderyka I Barbarossę - jednego z najpotężniejszych cesarzy Świętego Cesarstwa Rzymskiego, Eryka Rudego - najsłynniejszego rudzielca wśród wikingów, Hayreddina Barbarossę – słynnego ormiańskiego pirata, postrachu Morza Śródziemnego, który… wcale nie miał rudej brody 😊 a przydomek "odziedziczył" po starszym bratcie, Aruju (Oruç), który rzeczywiście rudą brodę miał. Europejczycy, słysząc turecki tytuł "Baba Oruç" (Ojciec Aruj), i widząc charakterystyczny kolor zarostu zniekształcili go na brzmiące dla nich znajomo "Barbarossa". Po śmierci brata Hayreddin przejął po nim zarówno dowództwo pirackiej floty, jak i budzący już grozę przydomek – a brodę… farbował brodę henną, żeby pasowała do legendy!

Ci są słynni, niewiele osób wie natomiast, że genialnego kompozytora baroku Antonio Vivaldiego w Wenecji wszyscy nazywali Il Prete Rosso, czyli "Rudy Ksiądz". Przydomek ten przylgnął do niego tak mocno, że używano go niemal zamiennie z nazwiskiem. Zresztą Vivaldi odziedziczył kolor włosów po ojcu, który również był muzykiem (skrzypkiem w Bazylice św. Marka) i również nosił przydomek Rossi (Rudy).

🤓 1: Nawet w Biblii mamy bohatera, którego imię pochodzi od rudego koloru włosów. To Ezaw, brat Jakuba. Pismo opisuje go przy narodzinach jako "czerwonego" i owłosionego jak płaszcz. Hebrajskie słowo oznaczające "czerwony" (admoni) jest spokrewnione z nazwą krainy Edom, której Ezaw stał się praojcem.

2️⃣ SŁYNNI RUDZI

Mamy w historii oczywiście wielu innych słynnych rudzielców – nawet jeśli nie nosili takiego przydomka.

Kleopatra, Helena Trojańska – ikoniczne piękności starożytności – utarło się, że złotowłose (choć do końca nie możemy być tego pewni. Oszałamiająco piękna, ale i piekielnie groźna Budyka (Boudicca), królowa Icenów, o której rzymski historyk Kasjusz Dion pisał: „Była bardzo wysoka i groźna z wyglądu [...], a gęsta masa płowo-rudych włosów spadała jej aż do bioder”. W jej przypadku kolor włosów raczej nie wabił, a wręcz przerażał legionistów 😉

🤓 : Jeden z najbardziej znanych „rudych wampów” czyli Rita Hayworth wcale nie była ruda! Margarita Carmen Cansino (to jej prawdziwe nazwisko) była naturalną brunetką. Aby stać się "Boginią Miłości", musiała przejść bolesne zabiegi elektrolizy (by podnieść linię włosów i zlikwidować "latynoski" meszek na czole) oraz drastycznie rozjaśnił i zafarbowała włosy na słynny odcień kasztanowej czerwieni.

Że czerwone ogniste czupryny mieli liczni wielcy władcy - Aleksander Wielki, Elżbieta I Tudor, Izabela Kastylijska, Henryk VIII – prawdopodobnie wiecie. Ale czy kojarzyliście z tym kolorem włosów np. Winstona Churchilla? A nosił on w szkole przydomek "Copper K**b" (Miedziana Gałka), tyle, że znamy jego wizerunek z czarno-białych fotografii 🤣

🤓 3: Raczej nikt nie wie, że pierwszy prezydent USA, George Washington - wbrew temu co widzimy na banknocie jednodolarowym - wcale nie był siwy! To po prostu polityka… Konserwatywny wiek XVIII wymagał powagi, więc... nie, nie nosił peruki! To jego własne włosy, tyle że… starannie upudrowane na biało! [Oszczędny Washington uważał peruki za zbędny wydatek, wolał inwestować w dobrej jakości puder.]

Oczywiście także historia Polski obfituje w „ryżych” – wymieńmy tylko Mikołaja Radziwiłła "Rudego" - magnata broniącwgo odrębności Wielkiego Księstwa Litewskiego, Ignacego Jana Paderewskiego – premiera, dyplomatę, męża stanu i światową gwiazdę pianistyki, Stanisława Wyspiańskiego – genialnego dramaturga i malarza, „Czwartego Wieszcza” czy Jana "Rudego" Bytnara – jednego z największych bohaterów Szarych Szeregów, odbitego w słynnej Akcji pod Arsenałem, który zawdzięczał swój konspiracyjny (a wcześniej harcerski) przydomek właśnie urodzie, bo był naturalnym, piegowatym rudzielcem!

3️⃣ RUDE PRZESĄDY

Rudy kolor włosów, występujący u zaledwie 1-2% populacji świata, co oczywiste od wieków fascynował i budził zainteresowanie.

Przesądy o rudych istnieją od starożytności i mieszają podziw z nieufnością – rude włosy kojarzono z siłą, ogniem, magią, ale także diabelskim pochodzeniem. Grecy widzieli w rudowłosych uosobienie lwów i lisów – symbolika siły, sprytu, ale i zdrady. W średniowiecznej Europie rudzielców oskarżano często o czary i wampiryzm, paląc ich żywcem obok czarownic. W Polsce ludowe wierzenia mówiły, że rudzi przynoszą pecha w miłości lub mają diabelski temperament, ale też chronią przed piorunami.

Cóż, w starożytnym Egipcie rude włosy Ramesa II czyniły go bogiem słońca, ale w chrześcijaństwie Judasz Iskariota był rudzielcem – stąd jego zdradziecka aura. Bycie rudym nigdy przez wieki nie było łatwe…

🤓 4: W tradycji żydowskiej (a później w europejskim okultyzmie i literaturze) ognistorude włosy miała Lilith – pierwsza żona Adama, stworzona jeszcze przed Ewą i w przeciwieństwie do niej nie powstała z jego żebra, lecz z tej samej gliny co Adam. I to stało się zarzewiem pierwszego "rozwodu" w dziejach. Lilith zażądała absolutnej równości, a gdy Adam odmówił, wypowiedziała zakazane imię Boga, przybrała postać demona i uciekła z Raju.

  30 grudnia 1881Dokładnie 144 lata temu w Święcianach na Wileńszczyźnie urodził się Wiktor Thommée – jeden z najwybitni...
30/12/2025

30 grudnia 1881

Dokładnie 144 lata temu w Święcianach na Wileńszczyźnie urodził się Wiktor Thommée – jeden z najwybitniejszych i zarazem najbardziej niedocenianych dowódców polskiego Września. Generał brygady Wojska Polskiego, bohater I wojny światowej, wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku i II wojny. Trzykrotny (!) kawaler Orderu Virtuti Militari (kl. V, IV i II).

🤓 1: Thommee pochodził z rodziny ze wszech miar wielokulturowej - pradziadek był Francuzem, hugenotem (ewangelikiem reformowanym). Żona generała była Finką urodzoną… w Petersburgu, ale miała ojca Anglika. Legenda rodowa głosi, że młody Wiktor wiedząc, iż dziadek przywędrował do Polski z armią Napoleona, poszukiwał na cmentarzu w Wilnie mogiły swojego przodka rozglądając się za grobem oficera wysokiej rangi, a znalazł grób... rękawicznika w armii napoleońskiej.

🤓 2: Karierę wojskową zaczynał… w armii carskiej (dwukrotnie ranny w wojnie rosyjsko-japońskiej 1904–1905). Zarówno w wojsku rosyjskim, jak i potem polskim, słynął z „twardej ręki”, ale i ogromnej troski o każdego podległego zwykłego szeregowca, co zyskało mu wśród podwładnych przydomek „Ojciec”.

Po ogłoszeniu przez Polskę niepodległości, wrócił do kraju z dywizją gen. Lucjana Żeligowskiego (przeformowaną potem na 10 Dywizję Piechoty) i od czerwca 1919 był jej szefem sztabu. W czasie wojny z Sowietami 1919-1921 pełnił funkcje: szefa Oddziału III Sztabu Frontu Południowo-Zachodniego, Frontu Mazowieckiego i 1 Armii. W 1920 objął dowództwo 28 pułku Strzelców Kaniowskich, a następnie XIX i XX Brygady Piechoty. W 1921 objął funkcję szefa sztabu Okręgu Generalnego Brześć Litewski.

Szczególnie zasłynął we Wrześniu '39, jako dowódca Grupy Operacyjnej „Piotrków”, wchodzącej w skład Armii „Łódź”. Po niesławnej rejteradzie gen. Juliusza Rómmla objął 7 września dowództwo nad całą Armią „Łódź” - opanował chaos i skierował się wesprzeć obronę Warszawy.

Po nieudanej próbie przebicia się do stolicy i bardzo ciężkich walkach, podjął decyzję o skierowaniu armii do Twierdzy Modlin. Po drodze został ranny od ostrzału niemieckiej artylerii, ale nie zrezygnował z dowodzenia i skutecznie kierował obroną twierdzy – wytrzymał nieprzerwane ataki trwające od 18 września i dopiero po 11 dniach, 29 września, zdecydował się na kapitulację. Zrobił to ze względu na praktycznie 100% wyczerpanie zapasów nie tylko amunicji, ale także żywności, wody i lekarstw oraz wobec groźby masakry tysięcy rannych. Było to już zresztą po upadku Warszawy.

Wynegocjował honorowy akt kapitulacji. Przewidywał on, że żołnierze nie będą traktowani jako jeńcy, lecz po złożeniu broni zostaną zwolnieni do domów. Co więcej Niemcy, pod wrażeniem postawy obrońców, zgodzili się na wyjątkowy gest – oficerowie mogli zachować białą broń (szable) jako symbol honoru. Niestety, Niemcy słowa nie dotrzymali i bardzo szybko „zapomnieli” o honorowych ustaleniach - zwolnili żołnierzy dopiero w połowie listopada, znaczną część wywożąc do obozów jenieckich. Także sam generał został aresztowany i wysłany do kilku po kolei obozów. Próbował ucieczki, w 1944 został też w wyniku zbombardowania obozu ranny.

Od razu po wyzwoleniu przedostał się do Wielkiej Brytanii i od kwietnia 1945 służył w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie.

Po wojnie powrócił do Polski, jednak mimo chęci służby dla Wojska Polskiego i ogromnego doświadczenia, którym dysponował, został przez komunistyczne władze nie tylko odrzucony, ale także pozbawiony renty czy emerytury. Będąc inwalidą żył w nędzy – udało mu się znaleźć pracę w Gdyni, jako dozorca domu. Dopiero po odwilży w 1956 roku przywrócono mu emeryturę i mundur oraz przedwojenne mieszkanie w Warszawie.

🤓 3: Podobno na rehabilitację generała Thommee wpływ miała osobista interwencja i wstawiennictwie marszałka Rokossowskiego.

Tę niezwykle ciekawą postać pomogą Wam przybliżyć materiały, które wybraliśmy do :
👍 Wspomnienia gen. Wiktora Thommée o Wrześniu 1939 roku w audycji Polskie Radio z 1956 (!) roku:
https://www.youtube.com/watch?v=kCsspfrhJJ8
👍 Film „Twierdza Pamięci” – świetnie zrealizowany materiał o historii Twierdzy Modlin, od jej początków, przez okres świetności i dramatyczne wydarzenia września 1939 roku, aż po współczesność:
https://www.youtube.com/watch?v=aBNp-9UIcGc

A w ramach wygrzebaliśmy z naszych zbiorów artefakt, który nadal jest do kupienia!
🔥 Dyplom nadania Brązowego Medalu za Długoletnią Służbę z podpisem generała Wiktora Thommée (Łódź, 1938). Więcej tutaj: https://onebid.pl/pl/odznaczenia-ii-rp-dyplom-nadania-brazowego-medalu-za-dlugoletnia-sluzbe-podpis-generala-wiktora-thommee-lodz-1938/3039744

23/12/2025

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! 🎄
ZASOBNEGO (I WYROZUMIAŁEGO) MIKOŁAJA! 🦌🦌🦌🛷🎅💰

19/12/2025
Z okazji, że  , należy się Wam    🙃 Tym razem okolicznościowo aktualny... 😁
19/12/2025

Z okazji, że , należy się Wam 🙃 Tym razem okolicznościowo aktualny... 😁

  18 grudnia 1925Dokładnie 100 lat temu (!!!) w Pabianicach urodził się Stanisław Staszewski – postać absolutnie nietuzi...
18/12/2025

18 grudnia 1925

Dokładnie 100 lat temu (!!!) w Pabianicach urodził się Stanisław Staszewski – postać absolutnie nietuzinkowa: architekt, poeta, bard, a dla szerszej publiczności przede wszystkim "Tata Kazika".

Choć sam za życia nie zabiegał o sławę, jego twórczość stała się – po dwudziestu latach od momentu, kiedy tworzył - hymnem dla pokolenia lat 90. Wtedy to jego syn, Kazik Staszewski – lider zespołu Kult, sięgnął po taśmy ojca i „odkrył” je dla szerszej publiczności.

Życiorys Stanisława Staszewskiego to scenariusz na niezły film: żołnierz Armii Krajowej (ps. „Szary”), powstaniec warszawski (walczył na Pradze), więzień obozu koncentracyjnego, po wojnie główny architekt Płocka, a w końcu emigrant, który we Francji pracował jako szeregowy kreślarz w biurze projektowym i zmagał się z nostalgią za krajem oraz własnymi demonami.

🤓 1: Staszewski nie był profesjonalnym muzykiem i nigdy nie nagrywał w studiach. Jego spuścizna to wyłącznie amatorskie nagrania zarejestrowane na magnetofonach szpulowych podczas imprez towarzyskich, często suto zakrapianych. To nadaje im niesamowicie autentyczny, „brudny” i szczery charakter.

🤓 2: Pełniąc funkcję głównego architekta Płocka nie tylko współzarządzał budową Petrochemii (stąd „Inżynierowie z Petrobudowy”), ale też… założył lokalny oddział PTTK (Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego) przy zakładach.

🤓 3: Jego twórczość, choć nie była wyraźnie polityczna czy opozycyjna, to i tak została uznana przez komunistyczne władze za „podejrzaną ideologicznie”, a Staszewskim zaczęła interesować się Milicja i UB (Urząd Bezpieczeństwa). Został usunięty z PZPR, był obiektem inwigilacji, a następnie został zwerbowanym tajnym informatorem MBP działającym pod pseudonimem „Nowy”. Prawdopodobnie to właśnie chęć uwolnienia się od tej współpracy przesądziła o decyzji emigracji – wyjechał na stałe do Paryża.

🤓 4: Poruszający song „A gdy będę umierał” napisał i skomponował na trzy dni (według innej relacji dzień) przed swoją śmiercią.

Był kwintesencją definicji barda - jego teksty, do których akompaniował sobie na gitarze, były zawsze oparte na własnych doświadczeniach i stanowiły często gorzką, ale za każdym razem niezwykle trafną diagnozę polskiej duszy, zawieszonej gdzieś między romantycznym zrywem a prozą życia, warszawskim cwaniactwem a emigracyjną tułaczką. Więc choć kojarzymy go głownie jako ojca słynnego syna, to pamiętajmy, że był przede wszystkim jednym z najciekawszych bardów powojennej Polski.


👍 Na łamach Culture.pl sylwetka Staszewskiego na liście „9 Najważniejszych Songwriterów Europy Wschodniej czasów komunizmu”:
https://culture.pl/pl/tworca/stanislaw-staszewski
👍 W serwisie Polskie Radio - audycja z archiwum poświęcona postaci Stanisława Staszewskiego, zawierająca fragmenty jego oryginalnych nagrań:
https://www.polskieradio.pl/8/1594/Artykul/1576127,stanislaw-staszewski-nie-tylko-ojciec-kazika
👍 Na łamach Gazety Wyborczej rozmowa o ojcu z Kazikiem Staszewskim:
https://wyborcza.pl/7,113768,29366345,kazik-staszewski-ja-i-moj-tata-stanowimy-dwa-zupelnie-rozne.html

– w sekcji, w której chwalimy się, że mamy lub mieliśmy z naszych zbiorach przedmioty związane z tematem każdego posta, tym razem prezentujemy:
🔥 Płytę „Tata Kazika 2” (wydanie winylowe) z autografem Kazika Staszewskiego
🔥 Oryginalny proporczyk Oddziału PTTK przy Petrochemii Płock z lat 70 – tego zakładanego przez Stanisława Staszewskiego!

A tak w ogóle - która piosenka z repertuaru "Taty Kazika" jest Waszą ulubioną?

17 grudniaDZIEŃ BEZ PRZEKLEŃSTW( )Przekleństwa i wulgaryzmy są prawdopodobnie tak stare jak… ludzka mowa – zmieniał tylk...
18/12/2025

17 grudnia
DZIEŃ BEZ PRZEKLEŃSTW
( )

Przekleństwa i wulgaryzmy są prawdopodobnie tak stare jak… ludzka mowa – zmieniał tylko temat naruszanego „tabu”: imiona bogów, seksualność, brud, fizjologia... Dla miłośników historii grzebanie w źródłach i przemianach „brzydkich wyrazów” to fascynująca podróż po zmianach obyczajów, ewolucji norm społecznych czy granic tolerancji.

Potraktujmy więc temat , czyli wybierając 3 ujęcia:

1️⃣ WULGARYZMY vs PRZEKLEŃSTWA

Tak naprawdę, ten podział jest kluczowy, bo „brzydkie słowa” generalnie wyrastają z dwóch podstawowych fundamentów – przeklinania kogoś, czyli nakładania na niego klątwy albo przekraczania granic obsceniczności, społecznej normy obyczajowej.

Klątwy, czyli wypowiadanie życzenia „niech ci się stanie coś złego” przez wiele wieków były traktowane serio – wynikały z wiary magię i siłę sprawczą słowa. W wielu społeczeństwach było zresztą karane. Powiedzenie komuś "idź do diabła" dziś jest wyrazem złości, ale wiele lat temu powstało jako realna próbą skazania czyjejś duszy na potępienie. Podobnie z "niech cię piorun trzaśnie". Stąd w dzisiejszych przekleństwach tak duża ilość nawiązań do chorób – „cholera!” „niech cię cholera!” czy „zaraza!” to nic innego jak echo niegdysiejszego „"oby cię cholera/zaraza wzięła" (a pamiętajmy, że większość chorób była nieuleczalna, więc de facto było to życzenie śmierci).

🧐 1: Zabawne, ale życząc komuś jak najgorzej, często złorzeczący stosował eufemizmy, które miały jego samego chronić przed magią słów i przywołaniem Zła. Mówiono więc "niech cię licho porwie!" zamiast "diabeł", bo po co kusić los, jeśli nie jest się pewnym, kogo przywołana moc ostatecznie porwie 😁

Od najdawniejszych czasów zresztą niedozwolone było przywoływanie bogów czy bóstw – czyli nawet wypowiadanie na głos ich imienia. Stąd mamy dziś w repertuarze bluzgów (od "bluźnierstw"!) frazy typu „O Matko Boska”, „Chryste Panie” czy „Jezu Chryste”. Co ciekawe należą dziś zdecydowanie do tych lżejszych „brzydkich słów”, choć przed wiekami wręcz przeciwnie – uchodziły za najbardziej gorszące, bluźniercze i często były ciężko karane, np. chłostą. Podobne źródło mają „na rany Chrystusa”, „rany boskie!” czy wyewoluowałe z nich „o rany!”. Nawet bardzo dziś łagodnie brzmiące "psia krew" czy „psia jucha" były potężnymi bluźnierstwami – sugerowały, że krew Chrystusa jest równa krwi zwierzęcia.

Kolejną kategorią są słowa związane z seksualnością, która zawsze była (choć w różnych czasach w różnym stopniu i przede wszystkim w różnych obszarach) jakimś tabu, więc słowa z nią związane były niedozwolone. Z tych „zakazanych” z czasem przetransformowały się w bardziej ogólne i uniwersalne „mocne” słowa używane w sytuacji dużych emocji. Co ciekawe, zarówno „moc” jak i znaczenie wielu takich wulgaryzmów zmieniało się w czasie. Część z nich bywała wcześniej zwykłym, opisowym słownictwem - przykładowo łacińskie słowo „p***s”, czyli określenie na męskie genitalia, pierwotnie znaczyło „ogon”.

🧐 2: Królowa polskich wulgaryzmów, czyli „słowo na K” wywodzi się jeszcze z języka prasłowiańskiego i pierwotnie oznaczało kobietę niezamężną, prowadzącą rozwiązły tryb życia, ale nie było obraźliwe! To dopiero zmiana norm społecznych przesunęła granicę tego, co tolerowane w zachowaniu, a co za tym idzie przesunęła znaczenie tego słowa do grupy obelżywych. Co zabawniejsze, jeszcze bardziej uwłaczającym określeniem niż kobiety „k…ą”, stało się szybko nazwanie mężczyzny „k…wim synem” (dziś „sk….nem”) - w dokumentach sądowych z XV-XVI wieku pojawia się z tego powodu mnóstwo procesów o zniesławienie, była to jedna z najcięższych obelg dla honoru szlacheckiego. Zupełnie niedawno, bo dopiero w XX wieku (a zwłaszcza w PRL i po 1989) słowo to oderwało się od pierwotnego znaczenia i rozpoczęło „samodzielną karierę” jako bluzg. Uległo przy tym tak daleko idącej inflacji, że stało się "przecinkiem" – słowem fatycznym, które często nie niesie już treści obraźliwej, a jedynie służy podtrzymaniu emocji czy (w pewnych środowiskach) płynności mowy.

Inne przykłady desemantyzacji (czyli procesu, w którym słowo traci swoje pierwotne, konkretne znaczenie, stając się jedynie nośnikiem emocji lub "wypełniaczem" to choćby:

K***S - Od elegancji do obelgi. Dawne, konkretne znaczenie – zupełnie niewinne: w staropolszczyźnie, aż do XIX wieku, "k***s" był ozdobnym elementem pasmanteryjnym. Mówiąc prościej to frędzel, zwisająca ozdoba przy pasie szlacheckim, przy zasłonach albo czapce. [Dowód literacki: W "Panu Tadeuszu" Mickiewicza (księga I) Wojski nosi pas, na którym wisi pęk kluczy na taśmie „z k***sem”. Mickiewicz nie używał wulgaryzmów – pisał o ozdobnym frędzlu]. Zmiana dokonała się poprzez proste, wizualne skojarzenie. Zwisający, miękki element zaczął być kojarzony z męskim organem płciowym. Początkowo był to zapewne rubaszny żart, który z czasem wyparł pierwotne znaczenie. Dziś mówiąc „k***s” nikt nie myśli o frędzlach. Słowo to jest wulgarnym określeniem anatomicznym, ale jeszcze częściej funkcjonuje jako ogólna obelga wymierzona w mężczyznę: "Ty k***sie!", całkowicie nawet oderwana od anatomii, bo oznacza coś dużo mocniejszego niż „Ty c**ju!”.

PIERDOLIĆ - od wygadywania bzdur do prokreacji. Dawne, konkretne znaczenie: pierwotnie czasownik ten nie miał żadnych konotacji seksualnych. Oznaczał "gadać głupstwa, pleść bzdury, bredzić". Było to słowo potoczne, może lekko rubaszne, ale na pewno nie rynsztokowe. [Pochodzi prawdopodobnie od prasłowiańskiego rdzenia *pьrd- związanego z wydawaniem dźwięków, pierdzeniem, co potem przeniosło się na "wydawanie pustych dźwięków ustami", czyli gadanie bzdur. Ewolucja - rozszerzenie znaczenia – nastąpiła z "robienia głupot językiem" na "robienie głupot w ogóle", a następnie, prawdopodobnie przez skojarzenie z rytmicznym ruchem lub po prostu jako wzmocnienie ekspresji, stało się wulgarnym synonimem stosunku płciowego. Dziś? Totalna desemantyzacja! Prawdziwe słowo-kameleon. Może oznaczać wszystko, w zależności od przedrostka i kontekstu: zepsuć coś (spierdolić), wciec (też „spierdolić” 😊), ukraść („podpierdolić”), upić się („napierdolić”), zjeść („wpierdolić”), pobić (także „wpierdolić” :-D), być w szoku ("ja pierdolę" – klasyczny "przecinek" emocjonalny). Co ciekawe, czasem wraca do pierwotnego znaczenia: "Co ty pierdolisz?!".

D**A - z lasu do anatomii. Dawne, konkretne znaczenie (przyrodnicze): w języku prasłowiańskim i staropolskim słowo to oznaczało dziuplę, otwór w drzewie, albo jamę lub zagłębienie w ziemi. Absolutnie neutralne określenie topograficzne lub przyrodnicze. Ewolucja jest tu podobna jak w przypadku "k***sa", zadziałało skojarzenie wizualne - otwór w ciele zaczęto nazywać tak samo jak otwór w drzewie. Początkowo mogło to być określenie eufemistyczne lub żartobliwe, z czasem stało się podstawowym wulgaryzmem. Współczesne znaczenie - między anatomią a porażką: Dziś to pospolite określenie pośladków, ale także popularny wulgaryzm oznaczający niepowodzenie. Gdy mówimy "no i d**a!" albo „d**a blada!” nie mamy na myśli anatomii, tylko że coś poszło nie tak.

C**J - od rolnictwa do cięższego kalibru siusiaka. Dawne, konkretne znaczenie: Etymolodzy (m.in. Aleksander Brückner) wskazują, że pierwotnie słowo to (lub jego rdzeń) oznaczało coś sztywnego, sterczącego, ostrego. Chodziło o kolec, cierń, ostry kij, a w kontekście hodowlanym o sztywną szczecinę świńską u wieprza. Na pewno nie o p***sa! Ewolucja - znowu zadziałała analogia – tym razem dotycząca erekcji (sztywność, sterczenie). Słowo to zostało tak silnie zawłaszczone przez sferę seksualną, że jego pierwotne znaczenie całkowicie zanikło. Współczesne znaczenie – nie tylko męski organ, ale i abstrakcyjna agresja: „c**j” stało się silnym wulgaryzmem. Co ciekawe, często traci znaczenie anatomiczne. Gdy ktoś mówi "A c**j z tym!", wyraża rezygnację a nie oznajmia, że ma to jakiś związek z p***sem. Podobnie gdy mówi "Chujowo się czuję" – nie chodzi o to, że ktoś się czuje jak p***s, zresztą kobiety też często „czują się c**jowo”… Słowo stało się abstrakcyjnym nośnikiem negatywnej energii.

2️⃣ WULGARYZMY W ZNANYCH USTACH

Znakomitym dowodem, że „brzydkie słowa” są użyteczne, a nawet niezbędne w języku, są ikoniczne ich użycia w znanych wszystkim i powszechnie cytatach.

Bo czy zapadłyby nam w pamięci słowa Marszałka Piłsudskiego, gdyby o Polakach powiedział „Naród wspaniały, tylko ludzie tacy sobie”?! 🙃

Czy przenikliwa i niezwykle trafna diagnoza „Kisiela” (czyli Stefana Kisielewskiego) opisująca polską rzeczywistość polityczno-społeczną PRL-u: „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać”, brzmiałaby równie dobrze, jeśli zacząłby od „To, że nie jest fajnie…” 😊

Lub czy Bogusław Linda jako Franz Maurer w „Psach” mógłby na pytanie Ola odpowiedzieć „W imię zasad, patafianie!”??? 😁

Nie mówiąc już o najbardziej "kwiecistej" nocie dyplomatycznej w dziejach świata*, czyli odpowiedzi Kozaków Zaporoskich do sułtana Mehmeda IV z 1676 roku. Gdy sułtan zażądał od nich poddania się, przesyłając pismo pełne tytułów i przechwałek – jako „Pan królestw Macedonii, Babilonu, Jerozolimy, Wielkiego i Małego Egiptu, Król nad Królami, Pan nad Panami, namiestnik Boga na ziemi, brat Słońca i Księżyca, Pan Świata Całego” itd., itp., ataman koszowy Iwan Sirko „z całą Siczą Zaporoską” odpisał mu: „Ty, sułtanie, diable turecki, przeklętego diabła bracie i towarzyszu, samego Lucyfera sekretarzu. Jaki z ciebie do diabła rycerz, jeśli nie umiesz gołą dupą jeża zabić? [...] Świński ryju, kobyli zadzie, rzeźnicki psie, niechrzczony łbie […] Nie będziesz ty, sukinsynu, synów chrześcijańskich pod sobą mieć, walczyć będziemy z tobą ziemią i wodą, k***a twoja mać!” List kończył się stwierdzeniem, że daty nie znają, bo kalendarza nie mają ale „dzień u nas taki sam jak i u was, więc możesz nas w dupę pocałować!”. To arcydzieło inwencji i polotu w obrażaniu przeciwnika zostało uwiecznione na słynnym obrazie Ilji Riepina.
[* Tak, wiemy oczywiście, że to XVIII albo nawet XIX wieczna mistyfikacja. Ale urocza 😃]

3️⃣ WULGARYZMY NA EKRANIE

Absolutnym rekordzistą świata – oficjalnie wpisanym do Księgi Guinnessa – jest kanadyjska komedia „Swearnet: The Movie” z 2014, w której samo „słowo na F" pada 935 razy, a nie jest to jedyny bluzg, bo tych pada średnio ponad 8 na minutę (!) [Film został stworzony przez ekipę Trailer Park Boys (Chłopaki z baraków) właśnie po to, by ustanowić ten rekord].

Drugie miejsce na podium zajmuje… film dokumentalny. Ale nic to dziwnego, bo jest to film dosłownie o tym właśnie słowie, czyli F**k z 2005 roku. (Liczba „słów na F": 857).

Dopiero na trzecim miejscu plasuje się – często mylnie uważany za rekordzistę – „Wilk z Wall Street” Martina Scorsese z 2013. (Liczba słów na F": 569 (lub 506, zależnie od wersji montażowej).

Rekordzistą wśród filmów animowanych jest oczywiście „South Park: Bigger, Longer & Uncut” (1999) - 399 przekleństw.

🧐 3: W Polsce nie prowadzi się tak dokładnych statystyk jak w USA, ale miejska legenda głosi, że w "Psach" Władysława Pasikowskiego „słowo na K" pada dokładnie 360 razy. No właśnie – legenda. W rzeczywistości "k***a" pada tam TYLKO 55 razy. Wrażenie wulgarności filmu wynika raczej z siły tych scen oraz faktu, że w 1992 roku język ulicy na ekranie był szokującą nowością.

W rankingu profanacji dla polskiej kinematografii "Psy" z łatwością zostałyby zdetronizowane przez filmy Patryka Vegi (np. „Pitbull”, „Botoks”) albo Wojciecha Smarzowskiego (szczególnie „Drogówkę”). Oczywiście honorowe miejsce w takim zestawieniu należy się "Dniu świra" Marka Koterskiego (2002). Choć liczbowo wygrywa z Vegą, to sposób użycia przekleństw przez Adasia Miauczyńskiego (jako wyraz bezsilności i natręctwa) jest prawdopodobnie najbardziej kreatywnym i zapadającym w pamięć w historii polskiego kina.

* * *
Przekleństwa, bluzgi, wulgaryzmy, mocne słowa - jak by je nazywać, pełnią ważną rolę w języku. I żyją! Zmieniają się, ewoluują... To, co kiedyś mogło doprowadzić do pojedyku na szable - np. "Ty kiepie!" - dziś może wywołać co najwyżej uśmiech politowania.

Jednocześnie są ważnym źródłem historycznym - badacze języka zwracają uwagę, że to, które słowa są „najgorsze” w danym czasie, zawsze zdradza, co w naówczas w kulturze jest najbardziej chronione albo najbardziej lękotwórcze. Gdy najcięższą obrazą jest bluźnierstwo – centrum życia symbolicznego stanowi religia; gdy dominują wulgaryzmy seksualne i biologiczne – tabu przenosi się na ciało, seksualność i wstyd.

Dla miłośnika historii i kolekcjonerów przekleństwa są świetnym „termometrem epoki”: inaczej klął żołnierz Rzeczypospolitej Obojga Narodów, inaczej robotnik II RP, a jeszcze inaczej młodzież z subkultury punkowej z lat 80.

W starych listach, drukach ulotnych, piosenkach podwórkowych czy karykaturach widać, jak zmienia się granica tego, co „nie do powiedzenia” – i to właśnie czyni z wulgaryzmów fascynujący temat dla historycznego i kolekcjonerskiego „polowania na ślady” dawnej mentalności.

  16 grudnia 1981Dokładnie 44 lata temu, zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego, doszło do najbardziej krwawej zbrodni w ...
16/12/2025

16 grudnia 1981

Dokładnie 44 lata temu, zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego, doszło do najbardziej krwawej zbrodni w całej jego historii – masakrze górników w Kopalni Węgla Kamiennego "Wujek" w Katowicach. Był to dzień, który na zawsze zapisał się w pamięci Polaków jako symbol brutalności komunistycznego reżimu wobec własnych obywateli.

Górnicy rozpoczęli protest 14 grudnia 1981 roku, niemal natychmiast po ogłoszeniu stanu wojennego i aresztowaniu szefa ich zakładowej Solidarności, Jana Ludwiczaka. Ich głównymi żądaniami były: zniesienie stanu wojennego, uwolnienie aresztowanych działaczy i uznanie NSZZ "Solidarność".

Komunistyczne władze, dążąc do bezwzględnego stłumienia oporu społecznego, zdecydowały się na siłowe rozwiązanie, mając świadomość możliwych ofiar.

🧐 1: Władze dobrze wiedziały, że prawdopodobnie będą ofiary siłowego rozwiązania. Świadczy o tym m.in. podjęta jeszcze przed atakiem decyzja o przygotowaniu szpitala w Katowicach-Ochojcu, z którego zwolniono wszystkich pacjentów oprócz najcięższych przypadków i przygotowano co najmniej 100–150 wolnych łóżek.

Rankiem 16 grudnia kopalnia została otoczona przez jednostki Milicji Obywatelskiej wzmocnione oddziałem specjalnym ZOMO (Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej) i wojskiem. Do ataku użyto nie tylko zwyczajowych armatek wodnych czy wyrzutni granatów z gazem łzawiącym, ale także opancerzonych bojowych wozów piechoty (BWP) a nawet czołgów!

🧐 2: W ataku wzięło udział 1471 funkcjonariuszy MO i ZOMO wspartych przez 760 żołnierzy z 22 czołgami(!) i 44 wozami bojowymi.

Użycie broni nie było niesubordynacją czy nieszczęśliwym wypadkiem. Władza liczyła się z takim rozwiązaniem - każdy z żołnierzy oprócz ślepej amunicji otrzymał po 2 magazynki ostrych nabojów a jeden z oddziałów - pluton specjalny ZOMO – w ogóle nie był wyposażony w tarcze ani pałki, a jedynie w pistolety maszynowe.

Bilans był dramatyczny: zginęło 9 górników, ponad 20 zostało rannych, do szpitala trafiło też kilkudziesięciu ciężko zatrutych gazem. Lista ofiar masakry: Józef Czekalski (48 l.), Krzysztof Giza (24 l.), Joachim Gnida (28 l.), Ryszard Gzik (35 l.), Bogusław Kopczak (28 l.), Andrzej Pełka (19 l.), Jan Stawisiński (21 l.), Zbigniew Wilk (30 l.), Zenon Zając (22 l.). Wszyscy zginęli od kul w klatkę piersiową, brzuch lub głowę – to kolejny dowód na premedytację.


👍 Artykuł w serwisie Dzieje.pl zwracający uwagę na jeszcze jeden element bestialstwa – funkcjonariusze milicji i SB atakowali lekarzy i pielęgniarki niosące pomoc rannym górnikom, wyciągali rannych z karetek, zrywali im opatrunki tamujące krwotoki…
https://dzieje.pl/rozmaitosci/wujek-81-gorsi-niz-hitlerowcy
👍 Znakomity film dokumentalny "KWK Wujek" w reżyserii A.Gajewskiego (1989):
https://www.youtube.com/watch?v=VAAiH3OtCZc
👍 Artykuł na łamach PrzystanekHistoria.pl o wielu jeszcze wątpliwościach i niewyjaśnionych „biegłych plamach” związanych z pacyfikacją „Wujka”:
https://www.przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/55479,Czego-nie-wiemy-o-pacyfikacji-w-kopalni-Wujek.html
👍 Zebrane przez Śląskie Centrum Wolności i Solidarności relacje naocznych świadków:
https://scwis.pl/aktualnosci/wujek-1981-relacje-swiadkow/

🧐 ValorCiekawostka 3: Oczywiście tragedia „Wujka” doczekała się wielu upamiętnień i hołdów złożonych ofiarom. Między innymi w 1994 Kazimierz Kutz nakręcił poruszający film „Śmierć jak kromka chleba”. Znana jest także piosenka Jacka Kaczmarskiego „Kołysanka” ze zwrotką: „Tato był w kopalni, kiedy wojsko szło do boju. / Opowiadał górnik jeden, co uciekł z konwoju. / Opowiadał mojej mamie, że ich otoczyli, / Tato z szuflą stał przy bramie i tam go zabili. / Mamę wzięli do szpitala i pod drzwiami stoją, /
Ale ja nie myślę wcale czekać, aż nas zgnoją. / Gdy się skończy już to wszystko, gdzieś około lata, / Będę antysocjalistą - takim, jak mój tata.” Mało kto wie jednak, że pacyfikacji „Wujka” poświęcony jest song Perfektu „Objazdowe nieme kino”.

Masakra w Kopalni Wujek jest tragicznym symbolem walki o wolność w okresie PRL. Pamięć o 9 poległych górnikach jest żywa, a ich ofiara do dziś przypomina o cenie, jaką zapłaciliśmy za odzyskanie niepodległości.

Do sekcji (w której udowadniamy, że mamy/mieliśmy w naszych zbiorach przedmioty związane z każdym tematem rocznicowych postów) wybraliśmy:
🔥 Komiks poświęcony tym tragicznym wydarzeniom – widzianym oczami małego chłopca, syna górnika pracującego i strajkującego w ,,Wujku”. Ze słowem wstępnym Lecha Wałęsy. Wzbogacony o zdjęcia archiwalne z pacyfikacji z 16.XII.1981.
🔥 Podziemne znaczki Poczty „Solidarności” ze stanu wojennego, rozprowadzane konspiracyjnie jako cegiełki na rzecz finansowania opozycji, wolnych wydawnictw itp.
🔥 Unikatowa oryginalna tuba (tzw. „szczekaczka”) podziemnej „Solidarności” wykorzystywana na manifestacjach.

Adres

Ulica Kolumba 32
Pomorzany
70-035

Telefon

+48532516705

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy VALOR antyki umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do VALOR antyki:

Udostępnij

Kategoria