24/08/2026
Od kilku tygodni wracam do jednego pytania: czym właściwie ma być moja pracownia? Długo nie potrafiłam na nie odpowiedzieć.
Przez lata próbowałam różnych rzeczy. Szyłam, tkałam, tworzyłam małe bibeloty, szukałam materiałów, form i kolorów, które chciałabym zatrzymać na dłużej. Nie wszystkie pomysły zostawały ze mną. Niektóre pojawiały się tylko na chwilę, inne wracały po czasie w zupełnie nowej postaci
I chyba właśnie dlatego ta kolekcja powstawała tak długo.
Les Objets nie jest kolekcją wymyśloną w jedno popołudnie. Jest efektem braku satysfakcji, stale wybrzmiewającego w mojej głowie „to nie to”, „nie tak” „nie czuję tego”. Jest wynikiem tych wszystkich lat poszukiwań — rzeczy, które robiłam wcześniej, materiałów, do których wracałam, i potrzeby, żeby w końcu połączyć je w jeden, własny język.
Naturalne kamienie, rzemień, drobne koraliki, tkanie, włóczka. Materiały, które są dla mnie czymś więcej niż tylko tworzywem. Mają swoją fakturę, ciężar, niedoskonałości i kolor. Z czasem zaczęłam coraz bardziej lubić właśnie to, co w nich nie jest idealne.
Les Objets dojrzewała razem ze mną.
Jest prostsza niż rzeczy, które robiłam wcześniej, ale jednocześnie bardziej moja.
Chciałam, żeby powstały przedmioty, które nie potrzebują wielu ozdobników. Żeby kamień pozostał kamieniem, rzemień rzemieniem, a kolor miał przestrzeń, żeby wybrzmieć.
Długo zastanawiałam się, z ilu elementów powinna składać się kolekcja. Jak je połączyć. Co zostawić, a z czego zrezygnować. I chyba po raz pierwszy nie zależało mi na tym, żeby stworzyć dużo.
Bardziej na tym, żeby stworzyć właściwie.
Les Objets to początek nowego rozdziału Pracowni Hej.
Nie odcinam się od tego, co było wcześniej. Wręcz przeciwnie — ta kolekcja wyrasta właśnie z tamtych doświadczeń.
To kolejny krok. Trochę spokojniejszy. Bardziej świadomy. Bardzo mój. Mam nadzieję, że znajdziecie tutaj coś dla siebie. Premiera we wrześniu.