07/03/2026
Nie ma róży bez kolców.
Nie ma wrażliwości, bez bezpiecznego schronienia.
Nie ma miłości bez wkurwu, który kiedy trzeba tę miłość obroni.
Im więcej dopuszczam złości, tym mocniej kocham samą siebie. Stawiam coraz stabilniejsze granice. Buduję płoty. Montuję szlabany. Kupuję sejfy.
Kiedyś tego nie robiłam wierząc, że nikt nie chce dla mnie źle, skoro ja chcę dla wszystkich dobrze. Teraz zamykam drzwi i mówię
"Nie. Dość."
Ta słodka, miła i urocza dziewczyna nadal we mnie mieszka. Nadal często woła do mnie:
- Chodź! Uratujmy kogoś! Świat nas potrzebuje! Ci smutni i poblokowani mężczyźni nas potrzebują! Ja ich uzdrowię! Albo chociaż zróbmy dla nich coś miłego i dobrego.
Wtedy ja biorę ją czule za rękę i siadamy nad rzeką. Pleciemy wianki, bo obie kochamy piękno.
I mówię miękko:
- Moja Kochana, teraz nadszedł czas, że będziemy robić miłe i dobre rzeczy dla siebie. Teraz będziemy siedzieć nad rzeką i słuchać śpiewu ptaków mocząc stopy. Teraz ja będę dawać Tobie, żeby już nigdy nie przygasło Twoje jasne światło. I rozpalę wielkie ognisko, które odgoni wygłodniałe wilki. Bo teraz nadszedł czas nakarmienia siebie miłością.
I jeśli do tej pory dostawałaś tylko okruszki i resztki z cudzych stołów, to ja ogłaszam koniec tego czasu.
Bo teraz jest czas na prawdziwe ucztowanie i świętowanie naszego Życia i naszej Miłości do Życia.
I miłości Życia do nas.
I wtedy ona płacze.
Wtula się we mnie.
A później się śmiejemy i tańczymy całą noc wokół tego wielkiego ogniska.
..
Dla wszystkich wrażliwych, dobrych i miłych Kobiet 🌹
Marta Maria Jedlińska