28/05/2026
Lubię momenty, w których wiatr zabiera ze mnie wszystko, co zbyt ciężkie.
Zostawia tylko ciało, oddech i ten cichy ruch pomiędzy mną a wodą.
Na skórze noszę lunulę - znak przypominający mi o kobiecej naturze, która nie musi krzyczeć.
O cykliczności. Intuicji. O świetle, które wraca nawet po najciemniejszej nocy.
Czasami czuję, jakbym sama była fragmentem księżyca - miękka, zmienna, nieuchwytna.
I może właśnie w tej delikatności odnajduję siebie najbardziej 🌘🌊